wtorek, października 23, 2007

rozklejanie


nastopilo ... bylam u lekarza ... wszystko jest bardzo ok, moge leciec do Bostonu ... mam we krwi zelaza za dwie laski w ciazy, to ze mam malutki brzuch i przytylam jeden kilogram w ciagu poltora miesiaca, to tylko dobrze ....

i slyszalam jego serce i puls .... i poczulam chyba 2 raz w zyciu to dziecko ... take silne. Takie zdrowe .... i swoja samotnosc w tym wszystkim okropna, wielka ....

nie mialam nigdy ojca ... nigdy ... nie chcialam miec dzieci, bo zawsze istnieje mozliwosc, ze dziecko nie bedzie wychowywac sie w pelnej rodzinie ... a tego naprawde nie chcialam .... Marzylam o rodzinie szczesliwej ... a tu nagle ... jestem w ciazy .... moje dziecko jest zdrowe i pewnie czeka zeby mnie zobaczyc .... a jak bardzo ja czekam zeby zobaczyc moje dziecko.

oszaleje na jego punkcie

chce zeby moje dziecko mialo tate ... chce zeby ten tata kochal i mnie i dziecko. Zebysmy wszyscy sie kochali.

robie teraz wszystko zeby tak wlasnie bylo.

mam nadzieje ze to sie zle nie skonczy.

dzis sprawdzam bilety do Bostonu.

napisalam maila do Johna o wizycie i o tym, ze bardzo mi go dzisiaj brakowalo, ze bardzo NAM go brakowalo ... ze potrzebujemy milosci i troski.

teraz bardziej niz kiedykowliek

wiem, wiem kobiety na wojnach nie mialy ani tego ani tego, ale Bogowie .... teraz jest czas pokoju!

Brak komentarzy: