czwartek, września 23, 2021

Dom obok. Sylwia Gillis

 O czym jest Dom obok?

To historia o tym, dokąd doprowadzić może poświęcenie. Przeczytałam kiedyś, że kiedy się dla kogoś poświęcasz to zaczynasz nienawidzić tej osoby, z czasem. 

Historia pięknej ale beznadziejnej miłości, jeśli miłość może być beznadziejna. Pierwszych pocałunków, napięcia, z którym nic się nie równa, wspólnego czasu, który wydaje się magiczny, delikatności, troski.

Historia dzieciństwa w latach osiemdziesiątych, fajnie było się tam cofnąć i pogrzebać w pamięci. Pierwszy taniec na dyskotece, który nawet narysowałam i ten obrazek mam do dziś. Tyle, że ja tańczyłam wtedy akurat z tym, z którym chciałam, a główna bohaterka tańczy z bardziej przypadkowym chłopakiem.

Historia tego, jak sama zakochałam się w nauczycielu od biologii, ale na szczęście on mnie nie zamordował. 

Relacja matek i córek. Moja córka mocno towarzyszyła mi w pisaniu i w zasadzie pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłam, to jak wpuścić kogoś bezpośrednio do swojej głowy - najwyższy poziom intymności. 

Ta książka to inspiracje ludźmi, których poznałam, z których wyciagnęłam wampirycznie to, co było mi potrzebne, bez których nie stworzyłabym takiej postaci, jak Maria Rosa. 

To książka o potencjałach, które tak często się marnują, czy to ze względu na zbieg okoliczności, czy na czynnik ludzki. 

W końcu jest to trochę historia oparta na faktach: w 1980 roku na naszym Radogoszczu Krzysztof Sołtysik  18-nastolatek, który wyszedł z poprawczaka, zabił kobietę i dziewczynkę ....

Dziewczynka miała zacząć naukę w SP nr 122 w klasie piątej. Do tej szkoły obecnie chodzi moja córka. 

https://dzienniklodzki.pl/mordercy-z-lodzi-18letni-krzysztof-soltysiak-zabil-dziecko-i-25latke/ar/1051688

Poczytajcie.

 


sobota, września 18, 2021

Święty czas

Każdy inaczej rozumie. Tu można by postawić nawet kropkę i już tak to zostawić. 

Każdy inaczej rozumie: Ś w i ę t y    c z a s.

Dla Marzeny to będzie niedziela z rodziną, dla Antka wędkowanie, dla Gośki i Darka przekraczanie granic, itd, itd. 

Dla mnie święty czas, to czas w którym robię coś dla Innych. 

Rozleniwiłam się po wakacjach, przestałam być koordynatorem regionalnym Szachetnej Paczki, a ta funkcja przez dwa lata trzymała mnie na najwyższych obrotach. 

Zaczęłam razem z Pauliną, moją ex szefową z Paczki oddolnie działać na rzecz uchodźców i  osób w kryzysie menstruacyjnym. 

Trochę dużobyło tych działań  i  jeszcze więcej pytań o sens, bo jak się tak głębiej zastanowić, to wychodzi na to, że te działania mogą przynosić zbyt małe rezultaty.  My wysyłamy podpaski, a tu " pali się w kryzysie klimatycznym świat", ludzie giną na głupich i strasznych wojnach.

Na ogół, w takich momentach zwątpienia, dzieje się coś, co zmienia postrzeganie - coś na kształt kryształowej nagrody.  Albo z diamentów.

Kiedy znudzona ( ja znudzona jestem najgorsza) zastanawiałam się " po co to wszystko robić i się nadwyrężać i finansowo i czasowo i w każdym sensie, kiedy mogłabym zając się pisaniem, tłumaczeniami, wolontariatem w Paczce i ogladaniem "The Sinner" na Netxlix - po co zatem zbieram te ubrania, szyję te podpaski, szukam materiałów, cały czas wyciagam ręce po pomoc od często nieznanych mi ludzi?" - więc kiedy zastanawiał się nad sensownością swoich działań i rozważałam wybranie luksusu życia tylko dla siebie i najbliższych ( tak zżyje większość ludzi, czego nie oceniam, a co jest zwyczajnym wyborem) - zadzwoniła moja  przyjaciółka Gocha.

-Wiesz co zrobiła Nina ( Nina to jej córka lat 12), zapytana w szkole, na języku polskim, kto jej zdaniem mógłby być współczesnym Prometeuszem .... najpierw wymieniła Gretę Thunberg, ale mocniej przyciśnięta o konkretne działania Grety, których nie znała, powiedziała: Moja ciocia Sylwia Gillis. 

I wymieniła te wszystkie prze rzeczy, które robiłyśmy razem, poczynając od 2017 roku i Marszu w obronie Puszczy, którego pomysł zrodził się nie gdzie indziej, ale w naszym przydomowycm mini ogródku. Pamiętam ten dzień, Ada usłyszała, że rżną Puszczę Białowieską i zapytała mnie: Mamo musimy coś z tym zrobić prawda? A ja odpowiedziałam, absolutnie nie wierząc, że mogę cokolwiek zrobić: Tak, Mała, zrobimy coś z tym, zrobimy Marsz, tylko pozwól mi pobiec po prześcieradło żebym narysowała z Wami transparent: Łódź też kocha Puszczę. 


To, że 12 Nina pomyślała teraz o mnie, sprawiło że natychmiast wstałam z kanapy i wyłączyłam The Sinner na Netlfixie. 

Więc jednak nie rozleniwienie i życie dla siebie. Bo powiem zupełnie szczerze, że to co zrobiła mała Nina ( trzymałam ją w ramionach w dzień po urodzeniu 12 lat temu) poruszyło mnie, literalnie. 

Tak, chcę robić rzeczy, które mają głęboki ludzki sens. Chce wsyłac kurtki do Aten, albo do ośrodka w Grupie, chcę zawieźć je do Puszczy Białowieskiej ( jesli będzie taka opcja), chcę zebrać ciuchy dla kolegi Muhanada, który przeszedł bałkański szlak i teraz ma zero ubrań, a Austria to nie jest ciepły kraj. To nie jest kraj dla ludzi bez ciuchów. 

Chcę tego wszystkiego i chcę wieźć podpaski do Zimbabwe, bo to będzie miało sens plus można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i mieć jeszcze przygode, co nie?

A ja l u b i ę  przygody. Adrenalinę. Ożywienie, ogień, żeby się działo, żeby nie było nudno, żeby czuć to napięcie: "Siedzę bez ruchu ale w najwyższym napięciu", jak pisał Cioran, mój guru z dawnych czasów, a przecież aż tak bardzo się nie zmieniamy na przestrzeni lat, trzon osobowiości zostaje ten sam. A ja lubię i lubiłam mocno żyć.

Wracając do świątyni świętego czasu - fajnie jest znaleźć dla siebie takie miejsce, takie działanie, taką przestrzeń ( ostatnio mocno wyświechtane słowo, a jednak ładnie brzmi). 

Co  jest Twoim Świętym Czasem.