sobota, września 18, 2021

Święty czas

Każdy inaczej rozumie. Tu można by postawić nawet kropkę i już tak to zostawić. 

Każdy inaczej rozumie: Ś w i ę t y    c z a s.

Dla Marzeny to będzie niedziela z rodziną, dla Antka wędkowanie, dla Gośki i Darka przekraczanie granic, itd, itd. 

Dla mnie święty czas, to czas w którym robię coś dla Innych. 

Rozleniwiłam się po wakacjach, przestałam być koordynatorem regionalnym Szachetnej Paczki, a ta funkcja przez dwa lata trzymała mnie na najwyższych obrotach. 

Zaczęłam razem z Pauliną, moją ex szefową z Paczki oddolnie działać na rzecz uchodźców i  osób w kryzysie menstruacyjnym. 

Trochę dużobyło tych działań  i  jeszcze więcej pytań o sens, bo jak się tak głębiej zastanowić, to wychodzi na to, że te działania mogą przynosić zbyt małe rezultaty.  My wysyłamy podpaski, a tu " pali się w kryzysie klimatycznym świat", ludzie giną na głupich i strasznych wojnach.

Na ogół, w takich momentach zwątpienia, dzieje się coś, co zmienia postrzeganie - coś na kształt kryształowej nagrody.  Albo z diamentów.

Kiedy znudzona ( ja znudzona jestem najgorsza) zastanawiałam się " po co to wszystko robić i się nadwyrężać i finansowo i czasowo i w każdym sensie, kiedy mogłabym zając się pisaniem, tłumaczeniami, wolontariatem w Paczce i ogladaniem "The Sinner" na Netxlix - po co zatem zbieram te ubrania, szyję te podpaski, szukam materiałów, cały czas wyciagam ręce po pomoc od często nieznanych mi ludzi?" - więc kiedy zastanawiał się nad sensownością swoich działań i rozważałam wybranie luksusu życia tylko dla siebie i najbliższych ( tak zżyje większość ludzi, czego nie oceniam, a co jest zwyczajnym wyborem) - zadzwoniła moja  przyjaciółka Gocha.

-Wiesz co zrobiła Nina ( Nina to jej córka lat 12), zapytana w szkole, na języku polskim, kto jej zdaniem mógłby być współczesnym Prometeuszem .... najpierw wymieniła Gretę Thunberg, ale mocniej przyciśnięta o konkretne działania Grety, których nie znała, powiedziała: Moja ciocia Sylwia Gillis. 

I wymieniła te wszystkie prze rzeczy, które robiłyśmy razem, poczynając od 2017 roku i Marszu w obronie Puszczy, którego pomysł zrodził się nie gdzie indziej, ale w naszym przydomowycm mini ogródku. Pamiętam ten dzień, Ada usłyszała, że rżną Puszczę Białowieską i zapytała mnie: Mamo musimy coś z tym zrobić prawda? A ja odpowiedziałam, absolutnie nie wierząc, że mogę cokolwiek zrobić: Tak, Mała, zrobimy coś z tym, zrobimy Marsz, tylko pozwól mi pobiec po prześcieradło żebym narysowała z Wami transparent: Łódź też kocha Puszczę. 


To, że 12 Nina pomyślała teraz o mnie, sprawiło że natychmiast wstałam z kanapy i wyłączyłam The Sinner na Netlfixie. 

Więc jednak nie rozleniwienie i życie dla siebie. Bo powiem zupełnie szczerze, że to co zrobiła mała Nina ( trzymałam ją w ramionach w dzień po urodzeniu 12 lat temu) poruszyło mnie, literalnie. 

Tak, chcę robić rzeczy, które mają głęboki ludzki sens. Chce wsyłac kurtki do Aten, albo do ośrodka w Grupie, chcę zawieźć je do Puszczy Białowieskiej ( jesli będzie taka opcja), chcę zebrać ciuchy dla kolegi Muhanada, który przeszedł bałkański szlak i teraz ma zero ubrań, a Austria to nie jest ciepły kraj. To nie jest kraj dla ludzi bez ciuchów. 

Chcę tego wszystkiego i chcę wieźć podpaski do Zimbabwe, bo to będzie miało sens plus można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i mieć jeszcze przygode, co nie?

A ja l u b i ę  przygody. Adrenalinę. Ożywienie, ogień, żeby się działo, żeby nie było nudno, żeby czuć to napięcie: "Siedzę bez ruchu ale w najwyższym napięciu", jak pisał Cioran, mój guru z dawnych czasów, a przecież aż tak bardzo się nie zmieniamy na przestrzeni lat, trzon osobowiości zostaje ten sam. A ja lubię i lubiłam mocno żyć.

Wracając do świątyni świętego czasu - fajnie jest znaleźć dla siebie takie miejsce, takie działanie, taką przestrzeń ( ostatnio mocno wyświechtane słowo, a jednak ładnie brzmi). 

Co  jest Twoim Świętym Czasem.



wtorek, kwietnia 27, 2021

Czego nauczył mnie ostatni rok? I co robię w "lockdownie".


Od czasu lockdownu zaczęłam kupować tylko lokalnie (wielkie markeciska poszły w odstawkę) i teraz jest sklepik u Pana Łysego i malutka budka " mydło i powidło", gdzie kupuję kadzidełka i środki czystości. 

Korzystam z lumpeksów online i tzw. live'ów, na których dziewczyny prezentują ciuchy po kilka złotych i które można dla siebie upolować. 

Odkryłam, że nie muszę, jak widać chodzić na basen i do sauny, że wystarczają spacery, a jak się zmuszę, to bieganie. 

Ograniczyłam z przymusu kontakty z ludźmi, co zaowocowało nawiązaniu kontaków przez neta np. z Muhanadem, któremy na Samos do obozu dla uchodźców wysłaliśmy kilogramy rzeczy dla kobiet i dzieci. 

Wpadłyśmy z Pauliną na pomysł szycia podpasek do rejonów, w których panuje kryzys menstruacyjny i dziewczynki nie chodzą do szkoły, gdy mają okres, bo nie mogą się nijak przed miesiączką zabezpieczyć i krew cieknie im po nogach. 

Wydaję książkę. Tak. To właśnie się dzieje. 

Więcej czasu na rozmowach i ostatnio, już po szczepieniu  - na spotkaniach spędzam z moją mamą. 

Odkryłam las, a Ada okoliczne bagna i ostatnio znalazła nawet róg jelenia,
w nagrodę. 

Poznaję ptaki, które odwiedzają mnie w ogródku. 

Zaczęłam o siebie dbać i schudłam już 10 kg. 

Jem tylko zdrowo i mało piję ( bo dieta). 

Dużo myślę, niestety mało czytam ( myślałam, że będę czytać cały czas). 

Rozmawiam z ludźmi na spacerach z psami, z najróżniejszymi osobami, z niektórymi już się koleguję. 

Dzięki tym rozmowom znów zaczęłam jeździć konno, jedna z dziewczyn ma konia w okolicznej stajni. 

Wcieram w ryj krem i oczyszczam skórę przed pójściem spać, a nigdy tego nie robiłam. 

Mam wrażenie, że żyję teraz tym, co jest ważne: żywym obrazem słońca zachodzącego za drzewem, zapachami wiosny. Jak dziecko dostrzegam otoczenie, bo nie ma wokół mnie niczego innego. 

Noszę ładniejszą bieliznę ( dzięki live'owi: Fiszbina, takiego biustonosza, jak felina jeszcze w życiu nie miałam).


Piękno z dziś.







środa, kwietnia 21, 2021

Korona

 

"Koronawirus to zwykła grypa, a tu taka  bezsensowna panika" - takie zdanie usłyszał mój mąż, od pijanego kolegi, który podwiózł go samochodem. Alko John poczuł dopiero później, bo nie zwykł jeździć z pijanymi. 

-Dlaczego on tak myśli, czy znasz kogoś, kto umarł na grypę? - zapytał mnie

-Nie znam nikogo, kto umarł na grypę, znam takich, co ciężej grypę przeszli, ale nie umarli-

-A czy znasz kogoś, kto umarł na covid?-

-Osobiście nie, ale zmarł ojciec naszej sąsiadki 70 plus, i przyjaciółka Jolanty 30 plus i przyjaciel Markusa 50 plus, to tak z najbliższego otoczenia -

To tyle jesli chodzi o podobieństwa covid 19 do zwykłej grypy. Zwykłym przeziębieniem to covid 19 będzie dla dzieci Ady, ale do tego potrzeba jeszcze ze 20 lat. 

To w sumie beszczelność gadać, że covid jest wymysłem, skoro na świecie zmarło już 3,01 miliona ludzi. 

Nas wczoraj zaszczepili i dziś jesteśmy w chlubnej statystyce: zaszczepionych, ale to kwestia przypadku i pewnie też jakiejś tam ostrożności, bo moglibyśmy być w statystyce innej ...... ostatecznej. 



niedziela, kwietnia 18, 2021

Kobiecość i patriarchat

Dziś poznałam nowe słowa: biały patriarchat. 

To dziwne, że poznałam je dziś, bo nic innego, a właśnie biały patriarchat ukształtował zarówno mnie, jak i Ciebie, Kobieto!

Świat to całość, ale białemu patriarchatowi przyświeca dewiza: Dziel i rządź. 

Początek patriarchatu to zniszczenie matriarchatu. Kiedy coś od poczatku sieje zniszczenie, to nie może być dobre. 

Patriarchat to dominacja "zasady męskiej" Opiera się na monogamicznym małżeństwie, tworzeniu państw, nacjonalizmie, wojnach terytorialnych. Wg patriarchatu zasada męska oznacza to co jasne, twórcze i aktywne. Zasada żeńska symbolizuje tymczasem: to co ciemne, odtwarzające i bierne. 

Kiedy rodzisz się jako kobieta, od poczatku zostajesz wpisana w ciemność, z której możesz się wydobyć jedynie upodobniając do meżczyzny, oczywiscie po to, by go zadowolić. 

Gdybyśmy jednak postrzegały pasywność, jako przyzwolenie na swobodny rozwój, zrozumiałybyśmy, że nie ma w niej negatywności. 

"Życie ciała kobiecego jest życiem cyklicznym, znającym dwa uzupełniające się punkty kulminacyjne:  jajeczkowanie i menstruację. Lęk przed ciemnością, odczuwany przez kobietę pozostająca pod złym urokiem patriarchatu, jest dosłowny (...). Ale jest ona także ( kobieta) "bloody woman", która może krwawić przez długie dni, nie umierajac z tego powodu. Stanowi to, jak widać, dla wszystkich, którym nie jest dane przeżywanie czegoś takiego,  fakt tak bardzo przerażający, że  owa ciemna strona cyklu obłożona jest od początku patriarchatu do tego stopnia silnym tabu, iż nawet współczesna kobieta, oświecona, niezależna ekonomicznie, świadoma siebie i swego ciała, przekonana jest o tym, że stanowi głównie źródło nieprzyjemnego zapachu i że płynaca z niej krew jest zagrożeniem bezpieczeństwa jej super czystej egzystencji" ( Angelika Aliti "Dzika kobieta"). 

Rola jaką ustanowili dla nas mężczyźni, jest okrutnie upośledzona. Ci mężczyźni to pożeracze energii z poprzednich epok. 

Czuję, że nadszedł dla mnie czas poszukiwań tego, czym jestem, czym jest moja kobiecość. Chcę sięgnac do słowiańskich korzeni, z których wywodzi się moja dusza. 

Moje prababki ze Wschodu, moje wierzenia w duchy lasu, na myśl o których przechodzą mnie dreszcze. I nie obchodzi mnie, że będe nieracjonalna, że będę magicznie myśląca starą babą. 

Chcę pokazać mojej córce świat Ducha, który czeka na mnie w lesie, za oknem. Czeka na mnie na bagnach. 

Okoliczne łęgi to miejsce, które moja córka odwiedza najchętniej. Jak to możliwe żeby 13-nastoletnia niechrześcijanka włóczyła sie godzinami po bagnach?

Włóczy się tam, bo czuje  w i ę c e j . Chcę powlec się tam za nią. 

Sięgnąc pod powierzchnię i poczuć tę pełnię, którą skrywa las i moje ciało.

"Co to jest Noc Kupały" - zapytała mnie kilka dn temu Ada. 

Zadajcie sobie to pytanie.

To ogień, tańczące ciała, łączące się moce, erotyzm - roztańczona przyroda, której jesteśmy integralną cześcią. 

Siostry! Poszukujmy!

niedziela, marca 14, 2021

Piekło na Samos i magiczne tunele

 Miesiąc temu zadzwoniła do mnie Paulina

-Chciałabym pojechać do obozu dla uchodźców i zrobić coś dla tych ludzi.

Skontaktowałam ją z Agnieszką i Aliną, one dużo robią, Alina była na Lesvos w obozie w 2018 roku i zabrała część rzeczy, które wtedy udało nam się zebrać z Dobrymi Ludźmi ( Zbiórka dla Afrin i Pikpa Solidarity Camp). Pikpa to był taki ludzki obóz, który niestety już nie istnieje. 

Dwa dni później (przestrzeń jest informacją, jak mówią buddyści) do grona znajomych na fb dodał mnie Kurd z obozu na Samos. 

Postanowiłyśmy z Pauliną, że zorganizujemy ziórkę rzeczy dla dzieci i wyślemy je do tego chłopaka, żeby je rozdał najbardziej potrzebującym. 

Po kilku dniach odezwały się do mnie na fb kolejne osoby, z którymi zdecydowałyśmy się współpracować, w tym Mohamed. 

Opowiedział nam o piekle obozu, o strasznych posiłkach, o szczurach i insektach, o swojej podróży z Syrii do Turcji i później przeprawie morskiej na wyspę Samos, do lepszego świata. 

Samos nie okazało się lepsze, może trochę bezpieczniejsze, bo bomby nie lecą na głowę, ale za to już na wstępie musisz sobie postawić jednoosobowy namiot i w takim namiocie Mohamed mieszka od 18 miesięcy. Najgorsza jest niewiedza: jak długo jeszcze?

Mówi: ludzie skazani na więzienie przynajmniej wiedzą, jak długo będą w nim siedzieć. 

Nasza wysyłka została sfinalizowana po około 3 tygodniach i plan się urzeczywistnił. 150 kg na Samos kurierem, 90 kg na Lesvos z The Hope Project.

Uświadomiłam sobie wtedy, że najważniejsze jest, kiedy z idei, która powstaje w głowie, ulotnia formuje się prawda, która się uskutecznia. Idea się urzeczywistnia i staje się faktem. 

To w człowieczeństwie wydaje mi się największą wartością, że mamy możliwość nie tylko odtwarzać, powielać, przeżywać, ale również  aktywnie tworzyć. "To poziom aktywności konstytuuje człowieka" ( zasłyszane). 

Im jestem starsza, tym jestem skuteczniejsza. Co będzie za 20 lat, jeśli przyjdzie mi dożyć?

Na fali tej wirtualnej podróży na Samos, a później na fali paczek, które tam, dzięki ogromnemu wsparciu Dobrych Ludzi poleciały, zrozumiałam, że są takie momenty, kiedy w naszej przestrzeni otwierają się tunele, które prawie nas zasysają i grzechem byłoby nie iść w tę stronę. 

Pojawiają się ludzie, z którymi zbordnią byłoby nie podążyć. Z którymi chce się kontynuować Drogę. 

Oczywiscie takie "tunele" i "drzwi" nie są otwarte cały czas, albo w nie wchodzisz, albo często zamykają się na zawsze. 

I już nawet nie chodzi o zmienianie świata, o dobro i inne Duże Sprawy, ale żeby nie przegapiać takich otwartych drzwi. 

Jak macie impuls, jak coś mocno czujecie, to zanurzajcie się w tym.



 

 

 

 

sobota, stycznia 16, 2021

O tym, że ludzie zawodzą

 

O tym, że ludzie nas zawodzą. 

No zawodzą.

To, że  ktoś mnie zawiódł nie oznacza, że przestanę się ludźmi fascynować i zachwycać.

Skoro, jak napisał Shakespeare: "Piekło jest puste, bo wszystkie diabły są na ziemi" - oczywiste jest, że na swojej drodze spotkamy i złośliwego diabła. Oczywiście w masce pięknej duszy. Bo nawet jeśli oblicze nie budzi zaufania, to zawsze można nabrać się na piękną duszę prawda?

Jak rozpoznać, że to maska? Zastanawiałam się nad tym kilka dni temu, kiedy jechałam samochodem. 

W somochodach rodzą się nie tylko dzieci, ale i dobre myśli (złe też). 

Warto zwrócić uwagę na przeszłość. Wiem, wiem święty Augustyn też miał kryminalną, ale ....

jeśli w przeszłości był mrok, nałóg, to może znów, któregoś pięknego dnia zamanifestować się w teraźniejszości. 

Ja kocham ludzi z przeszłością, szczególnie z mocną, bolesną, twardą.

I właśnie dlatego trafiam na ludzi, którzy mnie zawodzą. 

Sama jestem osobą z przeszłością ... i może to oznaczać, że ja też innych zawodzę, bo wychodzi ze mnie to, co ukryte głęboko, w trzewiach. 

W trzewiach mam również brzydkie rzeczy. 

Nie chciałam pisać jednak o sobie, ale o Innych. 

Wiem, zawsze kiedy pisze o innych piszę o sobie, nawet kiedy piszę o drzewie, piszę o sobie, bo jestem częścią Wszystkiego, podobnie jak każdy z nas, tylko że nie każdy z nas pisze. 

Na pohybel tym, którzy mnie zawodzą powtórzę za Staffem cudne słowa ( ulubione motto mojej matki): "Nic mi świecie piękności Twej zmącić nie zdoła".

Możecie sobie zawodzić. Każdy czyn, być może nawet myśl wraca do nas. I jeśli postępujemy niegodnie, to niegodziwość również do  nas wróci.  To w sumie najlepszy moralny kodeks strachu. 

Nie wywiniemy się od zła, które wyrządzimy - bo oczywiście prawu możemy -

ale nie temu Zwrotnemu Sprężeniu, nie Karmie, nie Losowi, który nami rządzi. 

"Rozlałem duszę moją, jak wodę na piasku

kochając istotę śmiertelną

jakby nigdy nie miała umrzeć"

Św. Augustyn

niedziela, grudnia 20, 2020

Przeczucie

 

Nie kontaktowałam się z Nią od wielu miesięcy. 

Los zetknął nas ze sobą, zaraz po tym, jak wróciłam z Irlandii do Polski. 

Byłyśmy sąsiadkami i dobrymi koleżankami. 

Leo, starsza ode mnie o czterdzieści lat, piękna blondynka na rowerze. 

Nauczyła mnie: robić zasmażkę do zupy ( na patelnię sypiesz mąkę, dodajesz masło, mieszasz, zalewasz kilkoma łyżkami zupy, a później wszystko wrzucasz do gara i jest miód malina). 

Dużo podróżowała, mieszkała latami na bliskim wschodzie, bo jej mąż był dyplomatą. 

Opowiadała mi swoje sekrety, a ja jej swoje. Uwielbiała Adę i Wspaniałe Stulecie, tak jak ja. 

Pamiętam, jak zeszłam do pokoju i przed telewizorem, na ławie stały miseczkiz truskawkami ze śmietaną i cukrem - takie cudo dla nas.

Leo robiła serniki, za trudne dla mnie i ogóreczki krokodylki. Do dziś mam przepis. 

Rozmawiałyśmy o tym, jak to jest tracić. O umieraniu, bo ona jest już stara i wiecej umierania doświadczyła. 

Jak się rozwodziła, to ją do tego namawiałam, jak sprzedawała dom, dała mi arabskie pufy ze skóry, cudowną algierską tacę i swój łańcuch na choinkę. 

Wiedziałam, że u mnie te rzeczy się nie zmarnują. 

Sprzedała dom i wprowadziła się do mieszkanka, blisko mnie, ale nigdy jej nie odwiedziłam, choć zawsze mnie zapraszała. 

Dziś postanowiłam od niej zadzwonić i zadzwoniłam i usłyszałam jej głos. 

Miałam przeczucie, że dzieje się u  Niej coś złego. 

Głos Leo brzmiał bardzo słabo, zupełnie inaczej niż zwykle. 

Leo zwykle  jest pełna życia i energii. 

Trzy dni temu przeszła ciężką operację. 

Jest chora. 

Jeszcze nim do niej zadzwoniłam napisałam kilka słów, sama do siebie: 

"Życie jest krotkie, a pozostanie po nas tylko Dobro, które uczyniliśmy. 

Dlatego pochylajmy się z troską nad Bracmi, Siostrami,Zwierzętami, Drzewami i Rzekami".

Zdrowiej Leo. Jesteś taka dobra, jasna i wesoła. Jesteś takim fajnym człowiekiem.