Mam matke szaloną, starego profesora, który jest moim ojcem, miałam chłopaka - zwał się Lu, mam przyjaciela Kaczora i Tungusa Boya - to mój pies. Wychodzi z opisu, że jestem "posiadaczką" - ludzi - nie rzeczy. Zresztą nie jestem wcale posiadaczką ... posiadanie odziera ze szczęscia a ja pracuję nad byciem szczęśliwą, odkrywam, że jestm ... well
środa, lipca 31, 2013
Kto jeździ tramwajami i autobusami?
niedziela, kwietnia 14, 2013
Idealnie znaczy na zawsze ...
Gdybym miała nie czuć, że coś jest na zawsze, że coś jest wyjątkowe, wspaniałe, jedyne ..... Gdybym miała zawsze czuć tylko, że coś jest w porządku, stabilne, fajne ..... np. z przyjaźnią ..... to wolałabym nadal, choćby przez chwilę, (bo podobno idealne rzeczy nie istnieją) ....czuć tą dozgonną intensywność .... wyjątkowość .....
I kiedy to się rozbija, kiedy czujesz rozczarowanie .... to nadal .... wierzysz, że idealne jest możliwe ....
I że to magiczne myślenie jest tym, co czyni ciebie. I nie chcesz akceptować, że związki między ludzmi zmieniają się i że na miejsce intesywności i ślepej miłości pojawia się .... " coś w porządku, stabilnego i fajnego".
Czuję rozczarowanie ..... ale jeśli taka jest cena intensywnego odczuwania niezgłębionej pełni, to mówię temu TAK ! TAK! TAK! Chcę czuć się Tobą rozczarowana .... chcę czuć się porzucona przez Ciebie, Przyjaciółko , Słońce Mojej Duszy. Chcę.
Chcę, było warto ....
Life oh life ....
poniedziałek, kwietnia 01, 2013
Spędzanie r a z e m czasu.
Dość późno ale właśnie zrozumiałam, na czym polega bycie b l i s k o ... otóż na spędzaniu ze sobą czasu ... Jakie to proste.
Kiedyś ludzie siadali w kręgu, tradycyjne społeczności wsłuchiwały się w opowieści starych i starszych ludzi, pozwalały dzieciom na wyrażanie emocji .... innymi słowy dawały głos tym, którzy w dzisiejszej kulturze mają tego głosu coraz mniej. Dzieci zapycha się czekoladą i sadza przed telewizorem i w ten sposób nie spędza się już z nim czasu, będąc "razem" r a z e m się nie jest. Podobnie z osobami starszymi .... Starsze osoby mają siedzieć w swoich domach, ewentualnie w domach starców. Nie, nie chcę dramatyzować, chcę opowiedzieć, jak jest w tej kwestii u mnie.
U mnie w tej kwestii jest następująco - szukam miejsca dla siebie każdego dnia, spełniam swoje domowe obowiązki i pracowe obowiązki. Czy nad tymi obowiązkami się zatrzymuję, czy je kontempluję ? Raczej nie.
Marzy mi się zawsze ucieczka do mojego białego pokoju z widokiem na wiosenne śniegi .... ( Wiosna ? Wiesna ! Przybywaj!). W tym moim pokoju odpływam w światy wirtualne ( tvn 24, onet pl, mój blog ale nieczęsto, google translator, strony o bezdomnych psach, strony z ofertami domów na sprzedaż ..... etc.).
Moja mama zaszyta w drugim pokoju czyta albo bawi się z Adą, John pracuje na swojej górce. Oto jesteśmy, nasza czwórka rodzinna.
Razem?
Nie ... zupełnie nie razem.
Jak idę biegać, to też biegam sama, ze słuchawkami na uszach.
I kilka dni temu pierwszy raz zwróciłam uwagę na to, że jak wchodzi do pokoju moja mama, żeby
zagaić rozmowę, to .... ja znad komputera patrzę na nią nieobecna i czekam żeby już przestałą gadać, bo chce dalej ... robić swoje wielkie, wielkie nic.
I jak John pyta wieczorem, czy idziemy p o s i e d z i e c razem w kuchni i napić się wódki i zapalić szyszę ... to ja znów wilkiem, wilkiem, bo przecież przeglądam na allegro " pamiątki prl-u" i wspominam swoje dzieciństwo ... grę w myszki, pszczółkę Maję z gumy i takie tam.
Dziś akurat życie zapukało do naszego domu głośno i wyraźnie, moja mama trafiła do szpitala z powodu migotania przedsionków. Strach, złapanie za rękę, nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby włączyć komputer, kiedy czekałyśy na ambulansik.
I jak już ją odwiedziłam w szpitalu i okazało się, że staruszka leżąca po prawej stronie to moja ukochana Pani Woźna z XIII liceum .... to nagle w tym pokoju odkryłam prawdziwą bliskość i ciszę.
W pokoju szpitalnym, w małej 2 osobowje salce nie było ani telewizora .... ani komputera, ani nawet archaicznego radia .......
W pokoju byli t y l k o ludzie.
I na dodatek b l i s k o , bo pokój był mały.
I jak już sobie powspominałyśmy z Panią Jadwigą, te jej38 lat pracy w XIII liceum ... (Swoją drogą niesamowite było to, że ona mnie rozpoznała. Że jak tylko wlazłam do sali, powiedziała: "O ... znajoma buzia"), jak już sobie powspominałyśmy, to ja poczułam, że od przyjazdu do Polski straciłam tak dużo czasu ....
Tak dużo czasu .... nie będąc właśnie blisko ..... z Najbliższymi.
A, jak powiadali Pradawni: .... żadni bogowie nie wybaczą nam ,że zmarnowaliśy świt ....
Czas bowiem, jest nam chojnie dany ... tylko na jakiś czas.
Nie będąc blisko, robimy sobie z tego czasu żarty, a CZAS tego nie lubi ....
Mamo, zdrowiej!
https://www.youtube.com/watch?v=gymRAZx9Z1o
wtorek, marca 26, 2013
Egipt .... czyli spełniony sen dzieciństwa.
„Z dala od domu …. jestem bardziej sobą”.
Egipt, spotkanie dwóch światów.
Krajobrazy za oknem zmieniały się, rzeka, palmy, krokodyl w Nilu …
niedziela, marca 24, 2013
magiczne kamienie
Zakochałam się w tych dwóch rzeczach i wybrałam je bez wybierania.
Teraz czytam o magii tych kamieni i oto, co znajduję:
"Turkus - już przez starożytnych Egipcjan uważany za magiczny i święty często wykorzystywany do wykonania ochronnych i uleczających amuletów. Według wierzeń turkus zmienia barwę by ostrzec właściciela przed zdradą i niebezpieczeństwem. Łączy w sobie mądrość Nieba i Ziemi, jest kamieniem opiekuńczym, chroni naszą aurę przed szkodliwymi wibracjami. Turkus nazywany jest strażnikiem cnoty, który ma nadawać też trwałość związkom przyjaźni. W średniowieczu ceniony zwłaszcza przez młode niewiasty, jako pomagający w zdobyciu przychylności rycerzy.
Turkus był zawsze uważany za kamień ochronny, silny amulet chroniący przed nieszczęściami i "złym urokiem". Poza ochroną obdarza pogodą umysłu, opanowaniem, siłą psychiczną - strzeże przed upadkiem. Jest szczególnie polecany kierowcom - wzmacnia refleks, chroni przed wypadkami. Przynosić ma także szczęście rodzinne i powodzenie. Turkus jest kamieniem dzieci, dziewic i młodych żon. Amulet podarowany bliskiej sercu osobie - wzmacnia uczucie, zapewnia uczucie czyste i niezmienne, chroni przed przeciwnościami losu. Doskonały kamień dla osób spod znaku strzelaca, wodnika i ryb."
Niebieski, prawie granatowy nakrapiany złotem, pochodzi z USA, Chile, Bliskiego Wschodu, Egiptu i Afganistanu, Rosji i Włoch.
Jego nazwa pochodzi od łacińskiego słowa "Lapis", co oznacza kamień, a od arabskiego słowa "azul", czyli niebieski.
Ten piękny kamień, nazywany "kamieniem bogów" jest świetnym "obrońca". Posiada moc magiczną, w starożytnych księgach egipskich czytamy, że był zastrzeżony wyłącznie do użytku Faraonów!
Pewne jest, że Lapis Lazuli jest kamieniem, który przynosi szczęście, dobry humor i radośc!
Uwalnia od stresu, pomaga odnaleść spokój i wewnętrzną harmonię.
Wprowadza w stan harminii fizycznej, emocjonalnej, umysłowej i duchowej. Jak większość niebieskich kamieni, Lapis Lazuli, wpływa korzystnie na gardło i przyczynia się do uwolnienia od negatywnych emocji.
Promuje komunikację i ekspresję, pomaga wyrażać siebie, swoje opinie, emocje, unikając przy tym sprzeczek. Prawdopodobnie dlatego ten kamień pomaga stworzyć przyjazne stosunki, wszelkie wrażenia przyjaźni i miłości!"
wtorek, marca 19, 2013
Wiersz o ....
ŚMIERĆ
Skoro usłyszysz, jak czerw gałąź wierci,I
Piosenkę zanuć lub zadzwoń w tymbały;
Nie myśl, że formy gdzieś podojrzewały;
Nie myśl - o śmierci...
Przed-chrześcijański to i błogi sposóbII
Tworzenia sobie lekkich rekreacji,
Lecz ciężkiej wiary, że śmierć - tyka osób,
Nie sytuacji - -
A jednak ona, gdziekolwiek dotknęła,III
Tło - nie istotę, co na tle - rozdarłszy,
Prócz chwili, w której wzięła, nic nie wzięła -
- Człek od niej starszy!
środa, lutego 13, 2013
z dna mojej rany
Trzymam sie tego.
Wczoraj w nocy - rozpadłam się, roztrzaskałam.
Sama sobie to zrobiła.
Brak wybaczenia to piekło.
Na szczęście z tej ciemności i zgnilizny i rozdarcia jest do czego i do kogo wracać, bo gdybym teraz była sama .....
Jutro jadę na narty, w poniedziałek mam urodziny, a w środę biegę ( ostatnio bardzo dużo biegam ) do pani psycholog.
W moim wieku nadal nie wiem, jak poradzić sobie z dzieciństwem, brakiem. Nie wiem, jak sobie z Nią poradzić. Ani, jak ze sobą.
Im bardziej się rozpadam, tym bardziej tęsknię za Irlandią, za pięknem ...... za dobrem ....... za spokojem ......
Uffff
niedziela, grudnia 16, 2012
"Na smierć pięknej kobiety"
....
Smutno mi Boże
....
to był
pogrzeb, na który nie dotarłeś
A ta, która umarła, śniła mi się prośbą:
Przyjdź, bądź ....
Przyszłam
Pusto było na tym pogrzebie
Za pusto
Nie było Ciebie
życia zabrakło
i cisza ogłuszyła
Nieobecni uderzyli w łeb
Poczułam, jaka byłaś SAMA
Nie wiedziałam
Wiedziałam,że byłaś
wiedziałam, że byli ludzie
że były tłumy ludzi
Sosnowa, jaśniutka trumna
Przepraszam Cię
że życie uciekło
że wśród obietnic wielkości
kryła sie też ta groźba
Nie godzę się na umieranie
Wracaj, zatańcz, opowidz mi historię
o uratowanym żydowskim dziecku
Smutno mi Boże,
to był pogrzeb, na który
nie dotarłeś....
środa, listopada 21, 2012
Pokłosie
http://www.jta.org/news/article/2012/11/20/3112446/gravestones-destroyed-at-polish-jewish-cemetery
Zniszczono 20.
Co to jest dwadzieścia? Tylko dwadzieścia.
Po co od razu szkalować Polaków Chrystusów Narodów.
Cierpiętników i bohaterów.
Zawistnych tylko czasami. Nerwowych i agresywnych, bo przecież każdego dnia walczą o lepsze jutro. Polacy są nerwowi, bo .... żyją biednie i nie mają poczucia bezpieczeństwa. Dlatego tak różnią się od Irlandczyków, którzy poprostu sobie żyją, bez pośpiechu.
I jak odwożą dzieci do szkoły nie trąbią i nie wymachują ręką na kogoś, kto niezdarnie z zaspania, czy innego powodu zaparkował.
To z biedy, to przez lata komunizmu, to z chęci wychylenia się i jednocześnie ze strachu przed wychyleniem się. To przez wojny ....
Oczywiście nie każdy Polak to czerwona gęba i widły w brudnej łapie.
Nie każdy skrywa mroczny sekret.
Choć nie lubimy mówić o tym, co dzieje się w domu.
Jacy jesteśmy?
Różni.
Podobno w obliczu wielkiej sprawy potrafimy się zebrać i zjednoczyć i miłować, jak przykazano w Biblii.
Na co dzień jednak ....
Na co dzień jest raczej źle ....
Nie potrafimy obiektywnie patrzeć na historię.
Zrozumieć, że świat nie jest czarno biały.
Że ofiara i kat to czasami ta sama osoba.
Zazdrośni i nienawidzący inności.
Zobaczyłam Pokłosie i obudziłam się z myślą o Dniu Świra.
Na końcu filmu jest modlitwa przeklinająca sąsiada.
Tak.
Pokłosie przejaskrawia, ale czasami taka hiperbolizacja jest potrzebna. Bo dziś wszystko jest jaskrawe i krzykliwe i pokazana subtelnie mogłoby już nie zrobić wrażenia.
Jakość naszego społeczeństwa naprawdę się zmienia. Jakość życia na lepsze, a ludzie na gorsze.
Być może Młodość zdoła to jeszcze ocalić, ale my .... trzydziestoletni już raczej nie.
Nie można oburzać się na przeszłość i jej zaprzeczać.
"Kto zaglada pod powierzchnię czyni to na własną odpowiedzialność".
W Pokłosiu nikt nie opluwa bohaterów.
Opluwa ohydnych i podłych ludzi. Ludzkie kreatury.
Do wybaczenia trzeba SUMIENIA - mówi w filmie ksiądz.
Bo wybaczyć można najpotworniejsze zbrodnie.
Można racjonalizować i wypierać. Mechanizmy obronne. Głowa.
Mechanizmy obronne nie działąją jednak na sumienie.
"Niebo gwieździste nade mną, prawo moralne we mnie" (Kant).
Mechanizmy obronne nie działają na DUSZĘ.
A jak się spali komuś dziecko to już się nie ma duszy.
A wtedy już nic się nie ma.
Jest się trupem.
Trupem który nie zasłużył na mogiłę.
środa, listopada 07, 2012
Pisanie czas zacząć
Skoro pierwsze wiersze zaczęłam pisać w 1990 roku ...... i wcale nie są takie głupie, jak sie do nich zajrzy, to może nadal jestem w stanie coś z siebie wykrzesać.
Każdego dnia najbardziej tego właśnie chce - pisać.
I nie robię tego.
Tak postępować może tylko idiota.
Albo ktoś poddany wielkiej pokusie.
Dla mnie pisanie nie jest jednak pokusą ..... a nawet jeśli jest, to tego typu pokusom bezgrzesznie mogę się oddawać.
Niech Bogowie zręcznie prowadzą moje pióro!
środa, sierpnia 22, 2012
poniedziałek, sierpnia 06, 2012
cztery żywioły
Znam takie miejsce, należy do wszystkich, ale kiedy tam jestem wiem, ze jest tylko moje.
Byłam tam ostatnio.
W moich żyłach krążyła gorąca i t r u j ą c a rozkoszą krew.
Czułam się, jak córa prastarych Bogów, a mogłam też poczuć się, jak córa Koryntu.
Gdybym napisała, jak czułam, musiałabym przypłacić to życiem.
Istnieją więc miejsca, które mogą nas obudzić, odsłonić nasze duszę, połączyć nas z każdym istniejącym żywiołem ...... Ziemia, ogien, powietrze i woda ..... Leżeć na ziemi pod skała, kiedy twoje poranione nogi całe w niej umorusane i kiedy jesteś jednym z Matką. Skakać przez ogień ... nie bojąc się go, ale ciesząc się nim ...........skakać przez ogień na boso. Stać na skale, wysoko i pozwalać by muskały cię całusy wiatru. Powietrze! I woda ..... wypełniona zaroślami, nieczysta, a jednak czysta.
Pływać pod i nad wodą ....
ISTNIEJĄ miejsca na Ziemi, w których człowiek może się odrodzić i zakochać.
W tym miejscu zakochałam się prawieki temu.
I zawsze będę tam wracać. Nawet kiedy mnie nie będzie ..... mój sekretny duch będzie się tam unosił, podziwiając nowych ludzi .... i stary zapach ziemi. Będę tańczyć na skałach, rozmyta w powietrzu, taplać się w wodzie i płonąc w ogniu. Byle nie piekielnym!
Pod moją skórą chodzą małe pająki. W moim brzuchu .... mieszka duży pająk. To bardzo bardzo gorące lato.
Po chłodnej Irlandii TAKIE LATO, to może być za dużo .........
Ale biorę to wszystko takim, jakie jest! Pięknym!
I cieszę się tym, dopóki jest
It is a terrible love and I am walking with spiders!
http://www.youtube.com/watch?v=cEplGZ_M7s8&feature=related
piątek, czerwca 15, 2012
Pożegnanie z Domem
Dziękuję za gościnę piękny Domu, za spokój. Za historię starego człowieka, który żył tu kiedyś, przed nami.
Był sobie człowiek. Miał żonę. Miał duże, stare szafy z lustrami, w których ona codziennie się przeglądała, ale najbardziej w jego oczach.
Póżniej ta Ona, ta kobieta oczekiwała. Ale nie dane jej było doczekać, ani jemu.Umarła, co znów jest takie nieodwracalne i ostateczne ...
Umarła i dziecko w niej umarło. Skończyło się i dom naznaczony został końcem. Po wielu latach umarł też on ... Stary Człowiek. Został dom, który pamięta jego, a teraz też nas.
Mieliśmy więcej szczęścia - żyjemy i nasza Mała żyje. I dom, ten dom za to właśnie nas kocha .....
wtorek, maja 08, 2012
Londyńscy Przyjaciele
wtorek, maja 01, 2012
Córka Losu
Hm ... odprowadzając Adę do przedszkola, spotkałam Dziadka Grace. "Słyszałem, że wyjeżdżasz..." - powiedział mi. Często rozmawiamy i lubimy się. To zwykle takie zdawkowe rozmowy ale znaczące, nawet jeśli dotyczą pogody. Bo nawet, kiedy mówisz o pogodzie, to możesz mówić o sobie ......
Zawsze kiedy mówimy o czymkolwiek, to mówimy o sobie. O drzewie, o morzu, o miłości ..... o strachu.
Boję się.
Nie wiem, czy znów umiem rzucić się w drogę, w życie. Czy umiem, jak dawno temu powiedzieć, że niczyją inną jestem córką, ale LOSU i oddać się z ufnością w jego ręce, bez kontorli. Chyba znów potrzebuję skoku na bandżi.
Kiedy osiadasz i codziennie dotykasz stopami tylko Ziemi .... to dobrze jest się tak oderwać, żeby sprawdzić, że nadal JESTEŚ ODWAŻNY.
Dziadek Grace zapytał mnie o tą naszą planowaną drogę.
-"Tak, wyjeżdżamy. Najpierw nie mogłam się z tym pogodzić, a teraż cóż Droga przywołuje. Otwieram się na nią ......" -
- "Tak .... możemy nieść ze sobą piękne wspomnienia, ale nie możemy wrócić do przeszłości, nigdy. Twoje podejście jest dobre ..... "- powiedział Dziadek Grace i rozstaliśmy się w deszczu. Bo cały czas pada.
A jak pada, to budzi się nostalgia.
Jak pada, to budzą się nostalgiczne demony ....
Coraz bardziej odczuwam czas. To z wiekiem przychodzi, ten nad czasem namysl. I o tym tylko chyba da się wierszem, albo muzyką, albo pędzlem. Inaczej chyba nie.
Za dwa dni lecę do Londynu. Cieszę sie na tą drogę .... ale to zupełnie coś innego, niż powrót do Polski, o którym tak marzyłam.
Do Londynu zakładam moje rozpadające się i wiecznie brudne spodnie ..... kolorową koszulkę w paski i zarzucam marynarski worek. Rozpuszczam włosy. W ręku będe miała książkę. Sama jestem siebie ciekawa w tej podróży bez Ady i Johna.
Czy nadal jestem tą dziewczyną w drodze z brudnymi paznokciami. Tą śpiacą w pociagu na bocznicy, bo ze zmęczenia nie wysiadłam o czasie na Fabrycznym w Łodzi ?
Czy chce zachwycać sobą, czy raczej się zachwycać?
Bo wybieram to drugie, ale nie wiem, czy umiem?
Przed drogą w głowie tyle pytań. Tyle tęsknot, niepewności, wspomnień, strachów i sentymentów.
Zaczęłam spisywać "mądrości" w indyjskim zeszycie "hand made".
Kolejny notatnik wśród tysięcy.
Pierwsza sentencja to madrość Wergiliusza ...... Przeznaczenie znajdzie drogę.
I ja zastanawiam się, czy nadal jestem Córką Losu ! Gdybym miała nosić indiańskie imię, to własnie tak by ono brzmiało: Córka Losu.
Wieczna za tym co utracone Tęsknota.
Ta, co z Lasu.
Life oh Life.
Życie och Życie.
środa, marca 28, 2012
troche a moze wrecz duzo piekna :)
środa, marca 14, 2012
Byle jaki byle był

Byle jaki byle był
Jak się jedzie w wysokie góry to trzeba zabrać ciepłe ciuchy i nie można wziąć byle jakiego swetra żeby tylko był, bo się człowiek poodmraża.
Jak się kupuje książkę to też szuka się ciekawej.
Można brzydkiego psa wziąć ze schroniska, bo brzydki pies to nadal pies, przyjaciel.
Jak się siedzi w domu przed tele to można w byle jakim szlafroku, byle był.
I jak bardzo chce się pić, to można byle jaką flaszkę wychylić, byle była ....
Dlaczego jednak tą samą zasadę stosuje się do chłopa w domu ? BYLE JAKI BYLE BYŁ to dewiza wielu kobiet, które znam. Wy też na pewno znacie takie kobiety, rzućcie okiem i przerażenie was ogarnie, a co gorsza, może same żyjecie właśnie z takim byle jakim partnerem.
Kim jest partner byle jaki ? I kim jest kobieta, która z byle jakim żyje?
Byle jaki partner, w zasadzie słowo „partner” jest tu mocno nadużyte, dlatego napiszę: byle jaki chłop albo chłop huba. Mężczyzna huba. Po pierwsze – nie pracuje. W żaden sposób więc nie stwarza kobiecie poczucia bezpieczeństwa, a jest ono, zaprawdę bardzo ważne. Po drugie nie szuka nawet pracy. Bywa agreswyny, a na pewno jest leniwy. Często niemiły w towarzystwie do tej swojej baby, bo po co ma ją szanować, skoro ona nie szanuje siebie i hoduje hubę.
Byle jaki partner wygląda byle jak, jest zaniedbany, niedomyty, ubrany w dziadowskie łachy. Pali fajki, na które nie ma pieniędzy. Zjada chleb tej swojej biednej baby. Jeśli ma z nią dzieci, to tymi dziećmi się raczej nie zajmuje, a jeśli zajmuje, to zwykle na pokaz. Dzieci go denerwuiją, zachowują się głośno, kiedy akurat program w tele leci.
Facet huba to straszliwe znjawisko. Ale i tak straszliwsze to –agresywna huba. Taki, co to potrafi tą swoją biedną babę ustwić, często pięścią albo kopniakiem. O agresorze jednak dziś pisać nie będę.
Kim jest kobieta, która żyje z byle jakim?
Często prawie 30 latka, ex mężatka z dziećmi. Szuka miłości na ślepo i tam gdzie jej nie ma. Nazywa miłością coś, co miłością nie jest. Ma w domu swoja ukochaną hubę. Żywi ją własną krwawicą. W zamian dostaje czasem średnio dobry seks ( wmawia sobie, że to seks na najwyższym poziomie, ale to wszystko dlatego, że zapomniała czym jest seks na najwyższym poziomie). To kobieta kłamczuszka, oszukuje jednak nie innych, ale samą siebie. „Kocham – więc jestem ... ”.
Zapytałam mojego męża, czy myśli, że ja mogłabym życ z chłopem hubą. Odpowiedział, że nigdy nie wiadomo, że jak samotność dotknie to i może na horyzoncie pojawić się huba. Pewnie miał rację.
Najgorsze, że często mądre niegdyś baby zmnienaiają się w pielegniarki hub. I nigdy nie wiadomo, którą ten pasożyt dopadnie.
Bo patrzę na te niegdyś mądre, trzudziestolatki ..... które teraz zahubione .... toną w finansowym bagnie swoich zadłużonych, miałkich i nieudacznych partnerów.
Zakochane i ich nieudacznicy ..... zakochane na niby, oszukane.
sobota, lutego 18, 2012

Godziny dzielily mnie od urodzin, kiedy zrobilam sobie to zdjecie. Czasami zyczylabym sobie miec w domu nadwornego fotografa, ktory takie zdjecia moglby wykonywac dla mnie.
Bilans? za chwile .... za kilkanascie minut znowu bede starsza ... Zawsze bylam starsza. Jestem bowiem stara dusza. Podobno Ada nie jest. Dlatego taka z niej hipiska, zakochana w kwiatach i pajakach. Nauczylam ja tego, ale sama nigdy taka nie bylam. Nie bylam czula i zakochana w swiecie. Kochalam Pomrki i Szalenstwa ..... i Baudelaire .......
O co zapytac sama siebie w przededniu urodzin? Czy tesknie? TAK, tesknie.
TESKNIE.
Lubie teraz.
Jutro na mojej imprezie bedzie 10 osob. Pamietam urodziny obchodzone w towarzystwie 54 osob. Wiekszosc byla przypadkowa. Obudzilam sie. Nie potrzebuje tlumu.
Ale Ludzi kocham.
Moglabym ich kochac albo zabijac.
Wybralam milosc.
A moze to milosc wybrala mnie.
Poszlam dzis biegac. Bylo ciemno. Nie walczylam o oddech, pocilam sie i podkrecalam tempo.
Ni ebylo widac plazy , bo ciemno, ludzi, bo ciemno. Gwiazd, bo za jasno. Czasami nic nie widac, ale to nie znaczy, ze rzeczy nie ma.
Czytam o Jane Gray, 9 dniowej krolowej Anglii.
Szykuja ja na szafot wlasnie.
Mam duzo wiecej szczescia, szykuje sie na urodzinowa impreze. W towarzystwie nieodmiennie Pieknych Przyjaciol. Jestem Blogoslawiona.
Tesknie!
Tesknie za soba mlodsza i za soba starsza.
Kocham.
Moglabym narysowac moja milosc .... w rzeczywistosci jest duzo, duzo piekniejsza.
Ma czarne oczy i najdluzsze rzesz. Mowi do mnie - Jestes taka mila ..... Mamo ..... -
Za pol godziny .... bede o rok starsza.
Niechaj Bogowie zrecznie waza moje losy ......
Pilam wodke wlasnie ....
------------------------------------------------













