wtorek, kwietnia 12, 2005

YYYYYYYY

“When I find myself in times of trouble ...”

Zacznijmy od tego Moi drodzy, ze auto jeździ coraz gorzej ....
Ale to jest zupełnie zupelnie nic!
Weźmy na przykład dzień dzisiejszy jako dzień jeden z wielu ..... yyyyyyy ( tutaj mam oczopląs i drgawki i takie tam inne superocie)

Rano jadę do pracy okrutnie szczęśliwa z powodu wielkiego kontraktu z Wielkim Farmaceutą ( nie będę stosować krypto reklamy).
Okazuje się że “coś tam” z umowa nie tak ale że oczywiście jak będzie “ tak “ to podpiszą ..........

Wlekę się tym moim umierającym błękitem do Łodzi ... w pracy nawet nie wiem kiedy jest 15:00 .... Wysyłam esa do mamuśki : jadę
A ona oddzwania ....: - A to dobrze, że jedziesz, bo ...... czeka tu na Ciebie Pan policjant!-
-Aha-

Patrzę na zegarek jest 15:30 – o 16:30 mam być u Wielkiego Farmaceuty z umową ............ Policjant oczywiście w sprawie wypadku.
Wchodzę, policjant jest wyraźnie zdziwiony, że ja to ja i prosi o dowód, jest miły.
Mówię jakie mam wykształcenie, co robię, ile zarabiam, że nie mam dzieci – tzn. odpowiadam na pytania. I bardzo się spieszę ....
Policjant wychodzi, ja wsiadam i jadę .... na oparach benzyny. Tankuje za 14 pl. Ostatnia kasa poszła !

Podpisuje umowę z Wielkim Farmaceutą! To autentyczny powód do radości bo fajna kasa.
Jadę na pocztę wysłać materiały dla laski , która czeka na nie od miesiąca i już mnie nienawidzi.
Chcę wysłać na jej koszt .... ale okazuje się że nawet jak na jej to trza najpierw ta kase wyłożyć.
Trzęsąc się wycofuję się do auta, odbieram zaległe awizo .....

Wracam do domu i okazuje się że Tuni zjadł maszynkę do golenia .... więc panikuje maksymalnie. Ale Tuni nie jest poraniony i nadal szczeka ............ wiec opadam łagodnie na kanapę .........

Materiały nie wysłane, na koncie 10 pl – jutro 13!!!! 28 pensja – mam jeszcze 2 wyjazdy do Krakowa .......................... i ..... well, nie da się życ bez kasy.
Nie da się zyć bez kasy ...... i mam obawy że wyłączyłam sobie chyba coś w głowie, bo wobec tylu halucynogennych stresogenów , które mam powinnam wariować, ryczeć i robić nie wiem, co jeszcze.

Pan policjant tylko mnie zestresował! Znów ten wstrętny, paskudny wypadek!
RATUNKU!!!!!!!!!

W zasadzie to myślę, że jestem terminator, wybaczcie ... jak to możliwe, że jeszcze mnie nie popieprzyło??????

Brak komentarzy: