sobota, kwietnia 02, 2005

SMAK SZACUNKU


To mógłby być wiersz ale to będzie mail ...
Mail czy wiersz .... jeden diabeł

Rozmawiałam wczoraj z ... nie ważne z kim, ważne że ... i to pokazało mi parę rzeczy.
Znów wypowiem się na temat związków.

Małżeństwo ... nie z wielkiego porywu serca ... ale dlatego, że “ona chce”.
“Ja chcę “ to często, jedyny kobiecy argument, który nie ma logicznego uzasadnienia.

Znałam go kilka lat temu, był emocjonalny i wulkaniczny i w związku, który chciał ratować i naprawiać. Dziś, po kilku latach, jest już w innym związku i chce pozostać tylko sobą, nawet jeśli to miałoby być egocentryczne.

Nie będzie niczego w sobie zmieniał dla niej ... to ona ma się zastanowić, czy chce z nim być czy nie ...
Zapytałam go, czy nie czuje stresu i przymusu na fali małżeństwa: To z tą kobietą spędzę resztę życia – Odpowiada, że nie czuje stresu, bo zdaje sobie sprawę, że w każdej chwili mogą już nie być razem i że ślub niczego tu nie zmieni.
Papier ... A kiedy przestanie być im dobrze po prostu się rozejdą.

Kiedyś myślał inaczej, kiedyś chciał na zawsze, ale to na zawsze kończyło się.

Pomyślałam, rozmawiając z nim, że są dwa niezbędne warunki dla udanego związku:
warunek pierwszy: szanujemy osobę z którą jesteśmy
warunek drugi: ( równie ważny o ile nie ważniejszy) jesteśmy zafascynowani, głęboko zafascynowani tą osobą.

FASCYNACJA to ważny element układanki. Fascynacja tą drugą osobą, tym co robi, jak myśli , jak patrzy na wiele rzeczy. Jak percepuję świat.
I czy jest otwarta ... gotowa na przełykanie zmian.

W “Przed zachodem słońca”, główna bohaterka mówi o tym, że boi się wchodzić w związki, bo rozstania zbyt dużo ją kosztują – że na zawsze pozostają w niej ludzie, z którymi była. Blask słońca na czyichś włosach .... Że żyje z kimś i jest z kimś, kto absolutnie nie jest jej wielką miłością, ale po prostu jest ...

Pomyślałam, że to prawdziwe ... Że wyobrazić sobie siebie w objęciach obcych, jest jak wyobrazić sobie siebie w trumnie.
Że wyobrazić sobie siebie przed ołtarzem w towarzystwie nie zafascynowanego mną człowieka, to wyobrazić sobie siebie, jako manekina na sklepowej wystawie.

Rozmawiałam dziś z przyjacielem : powiedziałam : jestem fascynująca i ludzie mnie lubią ale jestem tezż niebezpieczna .... i ta zapowiedź niebezpieczeństwa, jest tylko bardziej fascynująca i stanowi magnes.

W pracy mówią do mnie “Czarna” ale nie dlatego, że widzą mój czarny charakter .... widzą moje włosy, najpewniej ....

Jestem jak wiedza radosna – Frederyka Nietzschego. I jak Bojaźń i Drżenie Kierkegaarda. I jak ... Raskolnikow .... i jak stara zakonnica z zamkniętego klasztoru. Mam na sobie biustonosz tak piękny, że poraża moje własne oczy ...
Na nijakość reaguję gwałtownie.
W sytuacjach grozy – spokojnie
A kiedy pięknie się dzieje ... nie oczekuję wcale, że to się skończy.

I życie mnie FASCYNUJE – więc jest dla mnie wielkim partnerem, wręcz PATRONEM i jeszcze jedno – szanuje je ..... choć może trzeba je czasem zniszczyć, żeby poczuć smak tego szacunku. SMAK SZACUNKU .....
Lubię smakować i dotykać życia ....
Nie lubię kiedy zaskakuje – ale czy jest partner idealny? Zresztą tu też jest jakaś sprzeczność – bo równocześnie lubię jak zaskakuje.
Dziękuje za mój umysł BOGOWIE! Dziękuje, że nie jestem nijaka .... że nie jestem nijaka, że nie jestem nijaka.
Przepraszam, że nie jestem ....
Człowiek z którym wczoraj rozmawiałam, jest ROZCZAROWANY swoją partnerką .... właśnie dlatego, że nie jest i nie będzie jego partnerem, choć może będzie matką jego dzieci. To konkluzja!

Brak komentarzy: