niedziela, kwietnia 17, 2005

URBAN EXPLORATION

Zamiast odmawiać Litanię do Wszystkich Świętych
wdrapałam się na chwiejny mur i przeskoczyłam
na druga stronę
bycie po drugiej stronie to najlepsze BYCIE

a za murem, za murem , za murem - rozbita niebieska ciężarówka,
okno wypadłe ( upadłe) razem z witryna
basen wypełniony brudną wodą, stare szuflady i pianino na boku
fabryka, fabryka, fabryka

podłoga, co to się może zawalić a piętro wysokie
ściany czarne niedopalone i trupia czaszka
przez okna widać dachy i wielki stary kościół
kościół najstarszy

a za murem za murem, nie jest wcale cicho
chociaż brak ducha żywego
tylko ja i on
my

zrobiłam tysiąc zdjęć, z tego tysiąca 999 pięknych
bo pokazują
i mali chłopcy też chcieli tam wejść
bo mali chłopcy wchodzą wszędzie
-Nikogo tam nie ma? - pytali patrząc na nas z szacunkiem
-Nikogo tam nie ma- odpowiadaliśmy
-A pani nie jest reporterką Życia Pabianic, bo robi pani zdjęcia?-
-Nie jestem -
chłopcy długo, długo biegli za nami
w ten piękny ciepły piękny ciepły dzień

zamiast do kościoła - do fabryki
zamiast gotować - do knajpy na obiad
zamiast się smucić - radosny spacer

dzieci w pogoni za nami
a zdawało mi się zawsze, że dzieci dogonić się nie da
tymczasem, dogoniły nas
takie małe łobuzerskie
zupełnie jak my
dziś w południe byłam znów małym chłopcem
w białej bluzce i z pokrwawioną nogą
a teraz mogę sobie o tym pisać
pisać
pisać
kaszląc

Brak komentarzy: