piątek, lutego 18, 2011

Najbardziej niezwykly dzien ........

Sylwia in Hamptons Court Today













Ile moze wydarzyc sie jednego dnia ......
Obudzilam sie w Londynie i to byly moje urodziny. URODZINY W LONDYNIE. Miescie krolow, scietych glow, Oscara Wilde. W miescie milosci, zdrady.W takim wielkim, prawdziwym, tetniacym zyciem miescie ..... Tuz nad glowa samoloty i budynki i RUCH. Wszedzie ruch. I sie dzieje i jest ZACHWYT I TRZASK .... i wszystkie te najlepsze i pewnie najgorsze rzczy w jednym.
Wiec obudzilam sie w Londynie ........zeszlam na dol ......... zrobilam sobie kawe ......... dostalam URODZINOWY TORT z ogromna iloscia swieczek, symbolizujaca lata. W wiekszosci bardzo dobre lata, mojego bardzo dobrego ( Bogom Dzieki) zycia. Mojego zycia.
I pomyslalam, zdmuchujac swieczki - dwa zyczenia - rownie wazne: chcialabym juz w kazde urodziny budzic sie w roznych stolicach swiata ( co oznaczalo, ze sama sobie zyczylam drogi ) i zeby ..... (tego nie bylam pewna) John poprosil mnie o reke ............

Popoludniem w swoje urodziny - z Johnem, Ada i Marcinem - pojechalismy do Hamptons Court ..... siedziby Henryka VIII i jego zon ....... Hamptons, to jedno z najpiekniejszych miejsc , jakie widzialam.Dostojnych, bogatych i miejscami surowych ..... Korytarze, jak w Tyncu ....... Duzo korytarzy i ogrom historii malych i wielkich. I nagle w ogrodach Hamptons, ktore sa jednymi z najpiekniejszych na swiecie ........... moja mala historia - historyjka wpisala sie w to wyjatkowe miejsce.
-Wyjdziesz za mnie ? Juz od tak dawna jestesmy ze soba ...... Tak bardzo Cie kocham ......... chce zebys czula sie bezpieczna ........................... Mamy wspaniala corke ....... Chce spedzic z Toba reszte mojego zycia ............. -

Odpowiedziec na oswiadczyny jest tak bardzo ciezko, ze zakrecilo mi sie w glowie ......... JEZU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!
Kolatalo mi serce i zalal mnie pot i moglabym upasc, gdybym nie siedziala akurat na sredniowiecznym murku.
-Mozesz sie zastanowic ...... No i co powiesz ? -
-Tak, wyjde za Ciebie ..... -

Obudzic sie w LOndynie, pojechac w miejsce Krolow, byc poproszona o reke i to wszystko w urodziny .........
A przeciez jestem przyzwyczajona do takiego spokoju i przewidywalnosci .....
Bogowie. Mocny dzien. Przerazil mnie i porazil .... i zachwycil. Doswiadczylam ekstremum .
Moze dla innej kobiety to byloby doswiadczenie zupelnie inne. Ale oswiadczyny zaskoczyly mnie, diamentowy pierscionek , ktory nalezal do babci Johna - zachwycil mnie ..... Prespektywa bycia zona .... przerazila mnie , porazila mnie, ucieszyla mnie, podniecila mnie ..... sprawila, ze chcialam zemdlec ..... odleciec ...... uciec .......
To byl mocny dzien. Przepiekny dzien z ludzmi, ktorych kocham. W miejscu, ktore tak bardzo chcialam odwiedzic.
Powinnam o tym pewnie napisac zupelnie inaczej, powinnam o tym napisac lepiej ale lepiej sie nie da .... bo ja dzis ..... nie marwtie sie lepiej czy gorzej, ja dzis wiem, ze cokolwiek robie to to jest perfekcyjne wlasnie. I kimkolwiek nie jestem - to jestem doskonaloscia.
Mialam wystarczajaco duza czasu by to zrozumiec. 35 lat .... by zrozumiec, ze to kim jestem to jest TO wlasnie.
Moja historia ju zna zawsze wpisana w historie Hamptons ..... I nie beda o tym pisac w historycznych ksiazkach ..... ale .... my , ktory w tym uczestniczylismy bedziemy o tym pamietac .... i opowiadac .....
Poczulam dzis w Hamptons najwyzsze emocje. Jak kobiety, ktore zyly tam kiedys .... i doswiadczaly wielkich emocji . Zjednoczylam sie z nimi w jakims dziwnym sensie. Hamptons juz nigdy nie bedzie dla mnie tylko miejscem. Pieknym miejscem. Bedzie miejscem niezwyklym. Bedzie moja wlasna HISTORIA.

Dziekuje za ten dzien, Bogowie .....
Wracam do whisky , Johna i Marcina. I do spiacej na gorze Ady, ktora zachwycil palac i ktora nic z tego dnia nie bedzie pamietac.

kobieta zareczona ;)

poniedziałek, lutego 07, 2011

princess Ada & Grandma :)

Ada having her morning juice in Boat House on the strand



Boat House to najprzyjemniej ulokowana kawairnia w Bray .... niestety nie maja zbyt dobrej kawy. Jakkolwiek kawowanie tam z Ada i Kathleen to duza przyjemnosc, szczegolnie w tak silnym, oslepiajacym i opalajacym sloncu!


W tle zawsze Bray Head/ Brey Head always as the background


Watching the birds


Ada nie chciala mojej pomocy i mojej reki .... chciala reke Babci Kathleen
(Ada did not want my help , she wanted Grandma helping hand )

Butterfly again / Znow motyl




Smilling to the camera























Suknia, ktora Ada dostala w prezencie od siostry Johna - Detty ...... prawdziwe cudenko
















wtorek, stycznia 25, 2011

O szczesciu

O szczesciu


Gdybym zaczela pisac dwa dni temu ... to byloby o rozowych motylach albo raczej o kolorowych motylach,bo ja za rozem raczem nie przepadam ( nawet kwiaty-roze wole czerwone, albo zolte).
Motyle by fruwaly, bydleta klekaly i bylaby GLORIA GLORIA .....

Poczucie, ze nareszcie juz nic nic nic nie musze. Ze jak ludzie maja o mnie jakies wyobrazenia, to niech sobie maja a ja wcale nie musze im sprostac. Ze jestem Sylwia Brejska Mama i ze to nie oznacza Bagna wcale ale ....... proste szczescie. Szczescie do.

"A miala byc pisarka .... a miala byc lekarka, ( lekarka byc nie mialam) a miala byc podrozniczka .....
a miala byc szczupla ...... a miala a miala a miala ........."-
No i co z tego, ze miala, skoro zycie jest niespodzianka ciagla. Bo np. "nie miala byc mama - a jest ......
nie miala lubic gotowac - a lubi ....... Miala byc demonem seksu - a nie jest .... Miala jezdzic na koniach po bezkresnych a nie jezdzi".

Mialam w zyciu robic tak wiele rzeczy ale ICH NIE ROBIE. NIE ROBIE!
I jesli wydaje mi sie, ze tego zaluje, to tylko dlatego, ze czuje ogromna presje i przykaz, ze mam tego zalowac.
"Bo mialam byc gwiazda "..... (jaka gwiazda do cholery?).

A przeciez juz od 10 lat, od czasu, gdy przeczytalam "W Drodze" Kerouaca, wiem jak wyglada zycie, ze zapowiada sie taki wielki BUM, taki odlot, taki ZACHWYT ... Ze tyle bedzie sie dzialo .... wiec czytasz ta ksiazke albo czytasz to swoje zycie, uczestniczac w nim i przekladasz dni, jak kartki ..... i juz ma sie zadziac .... i sie nie dzieje ... sie nie zadziewa ....... I znow napiecie i oczekiwanie , bo stron mniej i mniej a przeciez cos zadziac sie musi ......
Otoz nie musi. Nie musi. Nie musi. I wiem juz o tym od dawien dawna.

Jedyne co ma sie zadziac, to tych kartek przewracanie ...... i zapach wiatru, i zapach ziemi i zachody slonca i wschody .... i pory roku, ze swoja ciepla lub zimna intensywnoscia.
A kiedy zamyka sie ta ksiazke to ...nadal nic sie nie dzieje.
I mozna sie rozczarowac albo odkryc PRAWDE. Ze tak wlasnie jest.

Mieszkam nad morzem, wzruszaja mnie ludzie, w szczegolnosci ludzie starsi, czasami dzieci.
Przez okno widze wyspy. Wielka wode.
Przez okno mojej sypialni.
Mojej nie mojej, bo dom wynajmujemy.
Moje zycie to spacery po kamienistej plazy. Obserwacje niezmiennosci. Klify i Gora.
Nie wiem, czy chcialabym czegos wiecej.
Czy chcialabym pracowac? Nie wiem. Gdyby to miala byc praca-pasja tak. Ale tylko praca pracula, jakakolwiek zmudna i nudna - wtedy NIE. Nerwowa korporacyjna - nie.
Praca tylko dla kasy?Nie. Ja kase mam.
Jest mi cieplo i mam co jesc i czego sie napic. Pije nawet calkiem sporo.
Mam piekna corke. Dar Bogow, rzecz jasna.
Jestem zdrowa.
Jestem.
Mam chlopa przy boku. I zespol napiecia przedmiesiaczkowego, kiedy to wszystko pisze.
Moglabym dzis rozrywac na strzepy.
Wiec jeszcze stara, szalona Sylwia nie umarla we mnie calkowicie.
Jak wspominam siebie sprzed dziesieciu lat, to naprawde widze plonace szalenstwo.
Jako bohaterka literacka moglabym moze naet wzbudzac zachwyt - jako partner do zycia, juz nie. Wie o tym pare osob.

Zawsze wyczuwalam zmiany.
I oto zmieniam sie. Czuje, ze nie musze szukac tych wszystkich potakujacych i akceptujacych spojrzen.
Ze moge z wlosem zwiazanym a nie rozwianym. Ze jestem wolna czuje, wolna od oczekiwan wobec zycia i oczekiwan innych ludzi.
Jestem wolna. A to juz jest szczescie. To nawet nie jest do szczescia droga. Jestem szczesliwa nawet z zespolem napiecia.

Wolna, mieszkajac w nudnym Bray? Bedac pieluszkowa mama, co karmila cycem 27 miesiecy -zapytacie?
Tak. Otoz tak wlasnie.
Wczesniejsze pogonie ... bo mialy one miejsce ....
Jak przestalam gonic .... to znalazlam. Niespodziewanie, niewiarygodnie niespodziewanie.
Nie wiem po co o tym pisze.

niedziela, grudnia 19, 2010

Zima z Babcia :)








Zima w tym roku niewiarygodnie piekna.
Bo i nie minus dwadziescia ale minus 4, snieg gigant, slonce przyswieca od czasu do czasu ...
Kilka dni temu wybralysmy sie z Ada i Baba na sanki. Pstrykalam zdjecia, jak szalona. Wrocilam do domu i okazalo sie, ze owszem pstrykalam ale musialam byc szczesciem oszolomiona, bo nie wlozylam do aparatu karty ...... i zdjec nie ma. Tzn. sa - w mojej glowie. Stoimy na Debowej, na snieznej drodze wsrod drzew. Ada na sankach, Baba za nia, schyla sie i caluje swoja wnuczke. Usmiech. Usmiech. Usmiechy.
Ja przyklekam i ciach zdjecie, zdjecie ............ I osniezone drzewa, stary dom, stary krzyz na domu i ciach, ciach, ciach. Zakret - ciach - zdjecie.

Dzis znow wyszlysmy z aparatem ale tylko na chwileczke. Nie bylo juz niewiarygodnego slonca, przyswiecalo lekko, nadal pieknie. Wiec ja znow - ciach , ciach - Babe i Ade .....Upewnilam sie, ze mam karte w aparacie. I sa zdjecia. Inne. Mniej moze PIEKNE.
Ale mam na nich 2 istoty, ktore wielbie nad zycie.

poniedziałek, listopada 29, 2010


Snowman and Ada :)
Posted by Picasa

Amerykanskie odwiedziny, zima w Irla i Swieto Dziekczynienia

Swieto Dziekczynienia obchodzilismy wczoraj. Zarcie bylo wysmienite! Zima za oknem. Piekna zima.

Z wyprawy Ada wrocila na tarczy, czyli spiac w wozku ;)





Rodzinnie :)
i zabawowo


Nasz wieczor w Martello


Zabawa kaczuszkami z Detta


Chichot!


Ada z Babcia Kathleen/ fot. Detta


Ada w obiektywie Babci. Urocze zdjecie

poniedziałek, listopada 01, 2010

.....................................................................

Ze mysli sa jak ubrania, ktore zakladamy .... piekna mysl. Zakladamy i zdejmujemy.
Nie jestesmy zdeterminowani by przezywac w jakis okreslony sposob. Mozemy to sobie wybrac.
Czyz nie jest to .... wspaniale?

jestem szczesliwa i spelniona ... heheheh .... gdybym tylko byla jeszcze szczuplejsza ....
;)

niedziela, października 24, 2010

wszystkiego sie bac nie mozna
przeciez

prawda
?

jak sie nawet nie probowalo
to skad wiadomo
ze to straszne
?

balam sie
gorksiej kolejki
do gory nogami

przejazdzka przyniosla
mi rozkosz

wyzwolenie

poczucie spelnienia

wojna przyniosla
przyjazn i bliskosc

ciaza przyniosla
dziecko

mezczyzna
milosc

prawda
WOLNOSC

czwartek, października 07, 2010

spagetti na dzis ( bez miesa)

http://www.uwielbiam.pl/przepisy/przegladanie/spagetti-bolognese-przepis-i-smak-prosto-z-bologni.html

Jak sie okaze ze przepis zly, to wywale z blogulca. Jestem w trakcie gotowania w wielkim oczekiwaniu, pachnie niezle.

środa, października 06, 2010

w poszukiwaniu ZNAKOW

uwaznosc ....


Szukam znakow .... nie bede tego wyjasniac. Szukam znakow ... Chyba nie umiem tego wyjasnic.
Stary pijak siedzi przy mokrym od deszczu stoliku. Nawiazujemy wzrokowy kontakt. Tak. Znamy sie.
Nie znamy sie. Moglabym sie do niego przysiasc i zaczac rozmawiac. O zyciu. Takich ludzi szukam.
Takich ludzi znalam. Przypomina mi Macka Berdysza. Mojego zmarlego przyjaciela. Zapach, ktorych innych odtraci ....
mnie przyciaga. Zapach przetrawionej wodki. Zaciagam sie nim. Przynosi wspomnienia bowiem i poczucie starej dobrej bliskosci.
Podchodze do Kolesia - prosze o zapalniczke. Usmiechamy sie do siebie. Przyjacielsko. Odpalam papierosa.

Swiatlo.

Mijam wiate na promenadzie. Dostrzegam dlugowlosa postac. I tobolki. I czarna kobiete obok. Zamieszkali sobie w wiacie na chwile.
Koles macha do mnie. Usmiecham sie.

Wpatrzona w morze, nie pierwszy raz, krzycze nagle do zupelnie obcych kobiet - Zobaczcie!
Tam plywaja takie 3 wielkie ryby! To chyba rekiny! -
Z fal wylaniaja sie i swieca pletwami. Znikaja .... znow sie pojawiaja .... znikaja .... Stoje urzeczona. Kobiety tez.
Zachwyt.

Szukam znakow i znajduje znaki.

Ide promenada ... podbiega do mnie pies. Pies ma na imie George. Nalezy do Pata. Pat jest starszym ale nie starym facetem.
Ma dlugawe przezedzone wlosy. Zaczyna rozmawiac ze mna. Ze pies bardzo grzeczny - mowi, ze lubi ludzi. Pyta skad jestem i czy widzialam
pewne miejsce w Irlandii ....
Odpowiadam na jego pytania .... - Jesli jeszcze tam nie bylas , to zobacz to ........... zanim umrzesz - Usmiecha sie.
Jest taki prostolinijny. Spodziewalam sie uslyszec - zobacz to miejsce, zanim wyjedzisz z Irlandii. Ale nie ... - zobacz to miejsce, zanim umrzesz.
Jest widocznie bardzo zobaczenia warte. Sa tam dzikie wyspy, na ktorych domy. W tych domach od 60 lat nikt juz nie mieszka.

Zegnamy sie z Patem szybciej niz bym chciala. Czuje sie przy nim tak swobodnie, jakbym znala go od dziecka.
Jestem soba ....
Pracujesz w Irlandii - pyta mnie.
Nie .... - odpowiadam.
Aaaa, to cieszysz sie zyciem .... -
Oh TAK! -

Znaki na kazdym kroku.
Niezwyklosc na kazdym kroku.
Wiec nie tylko nuda i zupa.

W takich ludziach odnajduje siebie. I w rekinach tez .....
Zaczynam rozumiec, kim jestem.
Kiedy otaczaja mnie ZNAKI.
I czasami nawet wtedy zachwycam sie soba.

:)

poniedziałek, października 04, 2010

High flying, Adored

Moge sobie wolac: - Chodz tu China .... - na nic zda sie moje wolanie ....

Wyobrazam to sobie tak. Wyobrazam to sobie tak:
Czekal na Nia Maciek i Berdysz. I jak sie wylonila z tunelu swiatla ..... oszolomiona i przestraszona ...... to Maciek od razu wzial ja na rece. Powiedzial - zaczekasz tu na swoje Panie. I mam nadzieje, ze zaczekasz na nie dlugo- Mrugnal okiem i ruszyli przed siebie, ku teczy. On, China i Berdysz.

China .....
Wraz z Toba skonczyla sie pewna era. Skonczyla sie moja mlodsc. Moja beztroska.
Nawet nie wiesz, China ile osob dzis po Tobie placze ........ zreszta nie byloby to chyba wielkim pocieszeniem. Mysle, ze dla Ciebie oczywistym byloby, ze plakac bedziemy, bo zawsze bylas taka wazna. To byloby oczywiste gdybys zdawala sobie sprawe, ze umrzesz. Ale zwierzeta nie wiedza, ze umra. Maja latwiej, co China ?

Chcialam tam byc i trzymac Cie w tej ostatniej chwili. Chcialam i nie chcialam.

Kiedy wyjezdzalam z Lodzi we wrzesniu ..... balam sie, ze nastepnym razem jak przyjade nie bedzie juz tak samo. I nie bedzie.
Zabraknie Ciebie. Ciebie na Niecalej, na Zgierskiej. Ciebie w gorach.
Twojej pewnosci siebie zabraknie. Pewnosci siebie wynikajacej z poczucia, ze jestes bardzo wazna i kochana bo wiem, ze takie poczucie mialas, China. Moja Ty dziewczynko, przesliczna blondynko.

Wiem, wiem nie zawsze bylam czula i dobra .... Ale tak juz jest miedzy Siostrami. Czasem sa o siebie zazdrosne. Ty chyba nie bylas zazdrosna o mnie ale ja bylam o Ciebie.
Znalas moje sekrety.

Podrozuje w czasie, ale nie jest to podroz przyjemna. Wspomnienia nawet mile .... ale ... w terazniejszosci wlasnie dzis zabraklo spajajacego ogniwa - zabraklo Ciebie, China.

Zegnaj, Siostro.
Zlamalas mi serce odchodzac. Byc moze ja kiedys zlamalam Twoje, bo przeciez tez odeszlam. Wyprowadzilam sie a zwyklysmy zawsze byc razem. Tyle, ze przebilas mnie - odeszlas ostatecznie.
Zegnaj, Siostro.
Zlamalas mi serce odchodzac.

Kiedy widzialam Cie ostatni raz, lezalas na moim lozku w malym pokoju na Zgierskiej.
Pochylilam sie nad Toba i pocalowalam .... mowiac - Badz dzielna, trzymaj sie, do zobaczenia .... -
Na pewno powiedzialam Badz Dzielna.

Dzisiaj to ja musze byc dzielna.
Zegnaj , Siostro .....