poniedziałek, listopada 29, 2010

Amerykanskie odwiedziny, zima w Irla i Swieto Dziekczynienia

Swieto Dziekczynienia obchodzilismy wczoraj. Zarcie bylo wysmienite! Zima za oknem. Piekna zima.

Z wyprawy Ada wrocila na tarczy, czyli spiac w wozku ;)





Rodzinnie :)
i zabawowo


Nasz wieczor w Martello


Zabawa kaczuszkami z Detta


Chichot!


Ada z Babcia Kathleen/ fot. Detta


Ada w obiektywie Babci. Urocze zdjecie

poniedziałek, listopada 01, 2010

.....................................................................

Ze mysli sa jak ubrania, ktore zakladamy .... piekna mysl. Zakladamy i zdejmujemy.
Nie jestesmy zdeterminowani by przezywac w jakis okreslony sposob. Mozemy to sobie wybrac.
Czyz nie jest to .... wspaniale?

jestem szczesliwa i spelniona ... heheheh .... gdybym tylko byla jeszcze szczuplejsza ....
;)

niedziela, października 24, 2010

wszystkiego sie bac nie mozna
przeciez

prawda
?

jak sie nawet nie probowalo
to skad wiadomo
ze to straszne
?

balam sie
gorksiej kolejki
do gory nogami

przejazdzka przyniosla
mi rozkosz

wyzwolenie

poczucie spelnienia

wojna przyniosla
przyjazn i bliskosc

ciaza przyniosla
dziecko

mezczyzna
milosc

prawda
WOLNOSC

czwartek, października 07, 2010

spagetti na dzis ( bez miesa)

http://www.uwielbiam.pl/przepisy/przegladanie/spagetti-bolognese-przepis-i-smak-prosto-z-bologni.html

Jak sie okaze ze przepis zly, to wywale z blogulca. Jestem w trakcie gotowania w wielkim oczekiwaniu, pachnie niezle.

środa, października 06, 2010

w poszukiwaniu ZNAKOW

uwaznosc ....


Szukam znakow .... nie bede tego wyjasniac. Szukam znakow ... Chyba nie umiem tego wyjasnic.
Stary pijak siedzi przy mokrym od deszczu stoliku. Nawiazujemy wzrokowy kontakt. Tak. Znamy sie.
Nie znamy sie. Moglabym sie do niego przysiasc i zaczac rozmawiac. O zyciu. Takich ludzi szukam.
Takich ludzi znalam. Przypomina mi Macka Berdysza. Mojego zmarlego przyjaciela. Zapach, ktorych innych odtraci ....
mnie przyciaga. Zapach przetrawionej wodki. Zaciagam sie nim. Przynosi wspomnienia bowiem i poczucie starej dobrej bliskosci.
Podchodze do Kolesia - prosze o zapalniczke. Usmiechamy sie do siebie. Przyjacielsko. Odpalam papierosa.

Swiatlo.

Mijam wiate na promenadzie. Dostrzegam dlugowlosa postac. I tobolki. I czarna kobiete obok. Zamieszkali sobie w wiacie na chwile.
Koles macha do mnie. Usmiecham sie.

Wpatrzona w morze, nie pierwszy raz, krzycze nagle do zupelnie obcych kobiet - Zobaczcie!
Tam plywaja takie 3 wielkie ryby! To chyba rekiny! -
Z fal wylaniaja sie i swieca pletwami. Znikaja .... znow sie pojawiaja .... znikaja .... Stoje urzeczona. Kobiety tez.
Zachwyt.

Szukam znakow i znajduje znaki.

Ide promenada ... podbiega do mnie pies. Pies ma na imie George. Nalezy do Pata. Pat jest starszym ale nie starym facetem.
Ma dlugawe przezedzone wlosy. Zaczyna rozmawiac ze mna. Ze pies bardzo grzeczny - mowi, ze lubi ludzi. Pyta skad jestem i czy widzialam
pewne miejsce w Irlandii ....
Odpowiadam na jego pytania .... - Jesli jeszcze tam nie bylas , to zobacz to ........... zanim umrzesz - Usmiecha sie.
Jest taki prostolinijny. Spodziewalam sie uslyszec - zobacz to miejsce, zanim wyjedzisz z Irlandii. Ale nie ... - zobacz to miejsce, zanim umrzesz.
Jest widocznie bardzo zobaczenia warte. Sa tam dzikie wyspy, na ktorych domy. W tych domach od 60 lat nikt juz nie mieszka.

Zegnamy sie z Patem szybciej niz bym chciala. Czuje sie przy nim tak swobodnie, jakbym znala go od dziecka.
Jestem soba ....
Pracujesz w Irlandii - pyta mnie.
Nie .... - odpowiadam.
Aaaa, to cieszysz sie zyciem .... -
Oh TAK! -

Znaki na kazdym kroku.
Niezwyklosc na kazdym kroku.
Wiec nie tylko nuda i zupa.

W takich ludziach odnajduje siebie. I w rekinach tez .....
Zaczynam rozumiec, kim jestem.
Kiedy otaczaja mnie ZNAKI.
I czasami nawet wtedy zachwycam sie soba.

:)

poniedziałek, października 04, 2010

High flying, Adored

Moge sobie wolac: - Chodz tu China .... - na nic zda sie moje wolanie ....

Wyobrazam to sobie tak. Wyobrazam to sobie tak:
Czekal na Nia Maciek i Berdysz. I jak sie wylonila z tunelu swiatla ..... oszolomiona i przestraszona ...... to Maciek od razu wzial ja na rece. Powiedzial - zaczekasz tu na swoje Panie. I mam nadzieje, ze zaczekasz na nie dlugo- Mrugnal okiem i ruszyli przed siebie, ku teczy. On, China i Berdysz.

China .....
Wraz z Toba skonczyla sie pewna era. Skonczyla sie moja mlodsc. Moja beztroska.
Nawet nie wiesz, China ile osob dzis po Tobie placze ........ zreszta nie byloby to chyba wielkim pocieszeniem. Mysle, ze dla Ciebie oczywistym byloby, ze plakac bedziemy, bo zawsze bylas taka wazna. To byloby oczywiste gdybys zdawala sobie sprawe, ze umrzesz. Ale zwierzeta nie wiedza, ze umra. Maja latwiej, co China ?

Chcialam tam byc i trzymac Cie w tej ostatniej chwili. Chcialam i nie chcialam.

Kiedy wyjezdzalam z Lodzi we wrzesniu ..... balam sie, ze nastepnym razem jak przyjade nie bedzie juz tak samo. I nie bedzie.
Zabraknie Ciebie. Ciebie na Niecalej, na Zgierskiej. Ciebie w gorach.
Twojej pewnosci siebie zabraknie. Pewnosci siebie wynikajacej z poczucia, ze jestes bardzo wazna i kochana bo wiem, ze takie poczucie mialas, China. Moja Ty dziewczynko, przesliczna blondynko.

Wiem, wiem nie zawsze bylam czula i dobra .... Ale tak juz jest miedzy Siostrami. Czasem sa o siebie zazdrosne. Ty chyba nie bylas zazdrosna o mnie ale ja bylam o Ciebie.
Znalas moje sekrety.

Podrozuje w czasie, ale nie jest to podroz przyjemna. Wspomnienia nawet mile .... ale ... w terazniejszosci wlasnie dzis zabraklo spajajacego ogniwa - zabraklo Ciebie, China.

Zegnaj, Siostro.
Zlamalas mi serce odchodzac. Byc moze ja kiedys zlamalam Twoje, bo przeciez tez odeszlam. Wyprowadzilam sie a zwyklysmy zawsze byc razem. Tyle, ze przebilas mnie - odeszlas ostatecznie.
Zegnaj, Siostro.
Zlamalas mi serce odchodzac.

Kiedy widzialam Cie ostatni raz, lezalas na moim lozku w malym pokoju na Zgierskiej.
Pochylilam sie nad Toba i pocalowalam .... mowiac - Badz dzielna, trzymaj sie, do zobaczenia .... -
Na pewno powiedzialam Badz Dzielna.

Dzisiaj to ja musze byc dzielna.
Zegnaj , Siostro .....

środa, września 29, 2010

Jeszcze nie tak dawno temu ....

Czerwiec 2008 .... jeszcze nie tak dawno temu siedzialysmy sobie wszystkie razem w parku Strzelcnia, w starych dobrych Pabianicach.
I nikt nie myslal o rozstawaniu sie, o umieraniu .... wszak dopiero urodzila sie Ada.
Ada i China lezaly razem na .... trawie.
Swiecilo slonce. To byl piekny dzien.

Dzis China nie moze chodzic .... Nie moze chodzic od piatku.

Jeszcze nie tak dawno .... skakala szalenczo witajac mnie po przyjezdzie z Bostonu
-Pies sie cieszy, jakbym przyjechala z Ameryki, hehehehe - Smialam sie.
Teraz widze te wszystkie momenty. A wielu nie pamietam i juz sobie nie przypomne, W koncu trudno jest zapamietac 15 lat prawda?
Szczegolnie, jak sie nie przywiazuje wagi do pieknych momentow.

Jeszcze nie tak dawno temu myslalam, ze bedzie latwiej ... ze w takiej sytuacji bedzie latwiej ....

Merlin Monroe .... Piekna Blondyna, Nasza Czajna, Czajenka .... Lusia, Lusia Anna ....
W jej ksiazeczce zdrowia w znakach szczegolnych prawie 15 lat temu wpisalam: PIES SZCZEGOLNEJ URODY.

Nie chce sie jeszcze zegnac. Jeszcze za wczesnie ....
Chcialabym tam byc .....
Nie byccie TAM okropnie mnie boli..
Dusza mnie boli.
Boje sie.
Chce zatrzymac te 15 lat w NIEJ.
Czajna!
Chodz tu !

niedziela, września 19, 2010

"How can you find someone like you when you are not yourself anymore ? "

.....................................................................................................................................................................................................................................................................
................................................................................................................
I to jest Prawda.
Tyle, ze pod ta cala powloczka to przeciez nadal JA.
Znienawidzone i ukochane JA.
;)

Dancing in the rain !

poniedziałek, sierpnia 30, 2010

Wszystko, co kocham




























Mother Revolution ;)

Wypad do Polski byl zbawczy dla wszystkiego - dla mnie, dla naszego zwiazku, byl cudny dla Ady ktora bawila sie z dziecmi na podworku, bywala w lunaparku i zoo i swietnie dogadywala sie z babcia.
Dla mnie ...... jak juz pisalam, bo cofnelam sie w czasie o dobre 6 lat. Na zgierskiej jest chyba takie miejsce, gdzie czlowiek przechodzi przez brame czasu ....a moze w kazdym domu rodzinnym jest takie miejsce, nie wiem..... Ale jak nic na Zgierze jest MOC.
Utulilam sie w tej mocy i w cieplych spojrzeniach ludzi i w zainteresowanych spojrzeniach mezczyzn ....... Czulam sie jak gwiazda, jakbym nie stapala po ziemi ale unosila sie nad nia, jakbym mogla w kazdej chwil zejsc z dachu i chodzic po chmurach. To taki spacer w chumrach byl dla mnie, te wakacje ........I swiadomosc, ze trzeba czerpac z tych chwil, bo nigdy nie wroca ........ i strach lekki z tym zwiazany .... tu zprzed wyjazdem.
Na Kaszubach dzikosc lasu sprzegla sie z dzikoscia w moim sercu ..... i uniosla mnie w krainy niezwykle ..... za mgly Avalonu, gdzie stare kaplanki ,starych bogow gotuja zupy .......z grzybow i tego co da im las ......
Moja Ilona ..... Moja cudowna boska istota przy boku i inni bardzo fajni ludzi ...... i radosne gotowanie i wysiadywanie do rana i wysypianie sie do wieczora i kajakowanie i plywanie po dzikich jeziorach i ten klimat odwiecznej puszczy i wszystkiego, co tak gwaltownie zabrane mi - nagle oddane zostalo !
Bogowie!
Nie myslalam, ze mozna podrozowac w czasie ........ nie myslalam, ze mozna sie tak zapomniec, ze mozna byc tak szczesliwym.
Tak to juz jest z kobietami stworzonymi do wolnosci, do indianskiego bytowania - gdy wiaza sie w rodziny gdy zakladaja stadla, gdy pielegnuja swoje mlode .........
Po powrocie wiem na pewno, ze nie moglabym i nie chciala miec wiecej dzieci. Ze porazilo mnie posiadanie jednego .... i wiem, wiem, wiem ze cos za cos, ze momenty szczescia , ze poczucie kobiecego spelnienia, ze zwiazek matka - corka .... I ciesze sie, ze uczestnicze w tym, ale ..... przejsc znow przez Bramy Avalonu, powrot za mgly mlodosci .... TO BYLO WIELKIE WIELKIE WIELKIE COS. I to wlasnie mnie sie udalo ........ na Kaszubach, na Zgierskiej, w towarzystwie ludzi....
A bylo ich wokol mnie TAK wielu, zupelnie jak dawniej, zupelnie jakby czas stanal ......... rozplywalam sie w byciu z ludzmi .... rozplywalam sie z Marcinem na karuzeli MLOT, na ktorej moze odpasc glowa w lodzkim lunaparku .... Rozplywalam sie nad malpka i zyrafa w zoo .......
Ludzie nadal mnie tam kochaja ........ nadal znaja i chca widziec, nadal .......I dziekuje za to BOGOM bo znam ju zswoje miejsce i moje miejsce jest TAM.
Tym bardziej ze bedac tu NIC tak naprawde nie dostaje w zamian.
Powrot okazal sie slodki, jak to tylko powroty slodkie byc moga. Duzo milosci, przytulania, czasu razem. John wzial tydzien urlopu po moim powrocie. W czasie pobytu w PL malo mielismy kontaktu ale mysle ze tak bylo lepiej. Drazniloby go ze ja caly czas wychodze ..... a takie tam jest moje zycie. Inne.
W Bray pogoda rekompensuje mi smutek irlandzkiego powrotu.
Ostatnie wakacje byly jednymi z najpiekniejszych w moim zyciu. Byly wakacjami 20 letniej dziewczyny w Mirowskim zamku na koncu swiata i stad moj ZACHWYT.
I o tym wlasnie chialam opowiedziec (...)
-z mejla do Juli

sobota, lipca 31, 2010

Don't hurry
Come back to see whatever's left of me
I've cried some
But I suppose I'm getting colder now
You've died some
But even you are getting older now

(from a song)

piątek, lipca 30, 2010

wieczornie ... 'przemyslnie'

przed podroza namaszczam sie, jak przed wielkim wydarzeniem: slubem, chrztem, atakiem terro ...... oczekuje, jak oczekuje sie na kochanka lub wielkie wydarzenie.

Przygotowuje ciuchy najpiekniejsze, a nawet jesli nie najpiekniejsze w oczach wszystkich, to najpiekniejsze w moich . Nie moze wiec zabraknac:
wojksowych spodni i wojskowych spodni i wojskowych spodni ;)
Pieknych perfum, wyprostowanych wlosow, wygodnych butow .... walizki w kwiaty i plecaka albo jeszcze lepiej : marynarskiego worka ..... bo bez takiego worka nie mozna byc w drodze.
On kojarzy sie z wrzucaniem, na szybko, bez zastanowienia i wypadem, desantem przez okno. Inaczej byc nie moze, jako ze w drodze czlowiek przygotowanym musi byc na wszystko. Nawet ze to droga ostatnia bedzie. Choc ufam gleboko, ze wiele jeszcze DROG przede mna .... bo w koncu to nic innego, jak DROGA wlasnie okazala sie byc moim przeznaczeniem i miloscia.

Tyle , ze w ta droge nie wyruszam sama. Sama to ja juz dluuuugo nie wyrusze a pamietam , jak zawsze uwielbialam podroze samotne, kiedy mozna najbardziej otworzyc sie na siebie wlasnie i na zewnetrznosc.
teraz to bedzie droga z pielusia i Adusia, moja cora przepiekna.

Wczoraj na spacerze zauwazylam, jak przesliczny maly chlopiec zerk ana Ade .... Mysle, ze takich spojrzen na Ade wlasnie, doswiadcze jeszcze bardzo wielu i ze ona przez dlugi czas nie bedzie zdawala sobie sprawy z tego, jak jest piekna .... a ja juz bede o tym wiedziec .... Bedziemy szly ulica razem, ja juz niewidzialna a ona widzialna tak bardzo, tak niesmiertelnie widzialna, ostatecznie. Taka zachwycajaca. Bo ona juz zachwyca, a ma dopiero dwa lata. Majac lat 20 (!) ........ mysle, ze moj umysl jest zbyt ograniczony by pojac, jak bedzie.
Ograniczony ale zywy i chlonny nadal. Ciekawy przyszlosci, pogodzony z przemijaniem i akceptujacy wszystko.

Jakze ja na soba potrafie teraz zapanowac ! Gemini!
Bogowie!

Duma!
Zachwyt!

John na imprezie. Przygotowalam mu cudny obiad, jak Karmela z Rodziny Soprano przygotowuje swojemu mezowi.
Spontan taki .... a jakiz smak ! Do takiej kobiety to chce sie wracac, co TAAAAK nakarmi.

Kobiecosc to szalenstwo ale ile w paru kawalkach makaronu mozna zawrzec siebie i ile pokazac! Zalezy mi, kocham, makaronuje, choc w droge ruszam, zebys byl szczesliwy. I ostre smaki - chili papryczki i czosnek i oregano
i jak najmniej soli, sol psuje smak ... a tego bym nie chciala ;)

La la la ....
Bylo mi tak zle, a teraz na kilka dni przed DROGA JEST MI TAK DOBRZE.
sIEDZE W OGRODZIE Z PLASTIKOWYM KIELISZKIEM DOBREGO WINA ... ( szklane potluklismy niechcacy).
Cudne byly te potluczone, meksykanskie ..... Meksy! Sie bylo, sie widzialo, sie przezylo te spacery nocna plaza .... LUNA - ksiezyc ..........

Teraz znow zobacze Polske. Po 7 miesiacach. Magiczne miejsca : sklep Spolem na Placu Koscielnym. Sklep, ktory jak kosciol, zdaje sie byc tam od zawsze.
Bulki z przedzialkiem i bialy ser ........i ten zapach. Zapach zapitego kolesia. Tesknie za takim zapachem, przypomina mi Macka.
Dzis w Bray minal mnie taki zarosniety, pijacy koles i jego fatalny zapach wydal mi sie przyjemny. Znajomy, swojski.

Maciek i jego portret. Zrobil mi taki straszliwy, niepokojacy portret ...... Wygladam na nim, jak wiedzma .....
Ale w tym niepokoju jest urok jakis i MAGIJA. A o to przeciez chodz, Panowie i Panie.

Na promenadzie w Bray ...... wczoraj ...... dwoje ludzi : ona i ona ..... ona na czarno, on na niebiesko .... - Prosze czy mozecie zrobic nam zdjecie?
Bylismy tu w naszej podrozy poslubnej, zrobilismy zdjecie na promenadzie a pozniej weszlismy na opisywany przez James'a Joice : Bray Head .....
To bylo ...... 51 lat temu ...........
Zdjecie zrobione .... chciala, zapytac - jaki byl swiat 51 lat temu. Nie zapytalam. Poszli . Powoli, bardzo powoli. Bardzo juz starzy.
RAZEM .... na spacer. Byc moze jeden z ostatnich spacerow.

Piekne rosyjskie dziecko z lokami, ktore spojrzalo na Ade, pozniej bawilo sie z Ada troskliwie. Trzyletni Aleksander.

Dzien byl zaiste piekny i cieply.

Jestem GOTOWA.
Szczesliwa na mysl o DRODZE nadchodzacej.

Tyle sie wydarzy ....

Tyle sie wydarzy ...

Tyle sie wydarzy ....

I na tym to wszystko polega.

Polega to takie przewrotne slowo. POLEC ......

Hallelujah!

Na starej Zgierskiej pogrzebie moje kosci, jesli Bogowie pozwola. Pod koldra zasne jak ja 5 - 10- 12 - 17 letnia.

Czy to nie jest MagiJa, pytam? Bo jesli nie jest, to co jest ?

piątek, lipca 23, 2010

korale babci ( brazowe korale)

Zreszta o ich kolorze mozna napisac epistole. Mienia sie bowiem od starosci, od otarc sprzed lat nawet 50!

Korale babci pachna babcia, ktora nie zyje od tak dawna.
Pomyslalam o Niej dzis siedzac w ogrodzie i wlos wlasny delikatnie potarl moj policzek. A za moment wyszlo slonce i ogrzalo moja twarz. Mile to bylo.
Mile, zyczliwe mysli, moga byc moze, zmienic nawet dzien deszczowy w sloneczny.

Korale babci byly mi potrzebne, by dodac energii. Czuje, ze przez moja poszarpana aure przeciska sie wszystko, co negatywne i atakuje jak bunczuczny owad.

KORALE BABCI I GRECKA MITOLOGIA. Z tym zasiadlam w ogrodzie, tyle ze korale mialam na szyi a mitologie w reku. Ilustrowana pieknie. Starozytnie.

Jak to mozliwe , ze po 50 latach te korale nadal tak pachna ....?

Bo, ze po LATACH, wiekach nadal czyta sie mitologie, to sie nie dziwie.

Uwielbialam ja jako dziecko. I biblijne historie tez. Bylam w nich dobra.
Na koniu ladnie jezdzilam.

W czym teraz jestem dobra?
W dzieci produkcji .... ale to takie nietransponujace.
W pisaniu juz raczej nie, bo wcale nie pisze. A zeby dobrze pisac, trzeba pisac. W uprawianiu milosci tez juz nie, bo praktyka czyni mistrza.
W gotowaniu? Nie, jestem na diecie.
Nie gotuje.
W spiewaniu i graniu na gitarze? Nie, tego juz tez nie robie. W pisaniu piosenek? zaprzestalam majac 21 lat. Jeszcze kilka pamietam. Taka o diablach:

Do karczmy przybywaja by ucztowac
Diably stare i mlode
Brudne i czyste
Wszystkie zle jednakowo.
Na swoich koniach
urwanych
z obrazow Podkowinskiego
i pobrudzonych smola oddechow

To karczma niedokonczona przez czlowieka
Karczma skazona drzwiami, ktore skrzypia
To karczma niedokonczona przez czlowieka
Karczma skarzona drzwiami, ktore skrzypia

Pija miod lepszy od wina
Pija miod lepszy od wina
Na chorobe, na chorobe
na chorobe, Bractwo Drogie ( .....)
etc etc.

Chyba mam nadal dobra pamiec. Bo zapamietalam czesc pisenki, w glowie powstalej przed wiekami. I to piosenka o Diablach.
W oczach Johna to ja jestem takim brudnym zlym diablem.
Tylko, ze to jest nie moj problem.
Bo w wieku 34 lat ja naprawde nie mysle juz na tyle magicznie, by uznawac siebie za diabla. Musialabym zaiste cierpiec na schizofrenie albo inna psycho przypadlosc.

Cokolwiek wiec we mnie widza Inni, tak naprawde widza siebie i przez pryzmat siebie.
Czasami sluchajac Innych mozna sie nie lada przerazic, bo w jakimze zyja piekielku i jak wszystko paskudnie postrzegaja.

Ja nie dostrzegam w ludziach ohydy. Na szczescie.

I umiem juz nie dac sie poniesc. Nawet w obliczu duzej prowokacji. Siedze, slucham, analizuje a pozniej spokojnie ide spac.

Nadal jestem w chodzeniu spac dobra. Zasypiam szybko. Spie dlugo. A potem budzi mnie lady Ada. Nauczycielka szczegolow i towarzyszka podrozy do krain mlodosci.
Piekne to kariny wypelnione liscmi, zuczkami, pszczolkami .....

I mysle, ze nadal jestem dobra w podrozowaniu. Dawno juz nigdzie nie bylam. Ale lada dzien rozpoczynam droge. Wieczna Tesknote.

W powrotach do domu tez jestem dobra.
Zawsze wracam i zawsze wroce ................

I jestem dobra tak po prostu.
I zadne wizje z zewnatrz tego nie zmienia.
Amen

wtorek, czerwca 22, 2010

otchlan

Otchłań, limbus, limbo (późnołac. limbus) – stan osób, które umarły

Czuje, ze omdlewam .... czuje jakbym miala upasc ....
wiem, ze mam coraz mniej sily ... i zeby sie ratowac powinnam sie spakowac i uciec do swojej jaskini, do swojego starego zamku .... SAMA.

Za malo mam siebie dla siebie i jestem o krok od szalenstwa.

za malo mam czasu .....
kazda informacja mnie przytlacza

Umarlabym gdybym byla odwazna jak Sylvia Plath, moja siostra duchowa.

Omdlewam.

Chce tylko czesc z tego co mam.
Ale nie wszystko.

..................................................................................

niedziela, czerwca 20, 2010

Our lives begin to end the day we become silent about things that matter. -Martin Luther King, Jr.

Our lives begin to end the day we become silent about things that matter.
-Martin Luther King, Jr.

Kazdy dzien wyglada tak samo.
jest w tym pewien urok jakis ....
jest niby jakas pewnosc .....................................................................
jakas stalosc niby ...................................................................................

kazda sobota i niedziela wyglada tak samo .....................................
jest w tym pewien urok jakis
jest niby jakas pewnosc .........................................................................
jakas stalosc niby ..................................................................................

kazdy poranek wyglada tak samo .......................................................
jest w tym pewien urok jakis
jest niby jakas pewnosc .........................................................................
jakas stalosc niby ..................................................................................

kazde popoludnie wyglada tak samo ...................................................
jest w tym pewien urok jakis
jest niby jakas pewnosc .........................................................................
jakas stalosc niby ..................................................................................


kazdy wieczor wyglada tak samo ...........................................................
jest w tym pewien urok jakis
jest niby jakas pewnosc .........................................................................
jakas stalosc niby ..................................................................................

(czuje sie pusta)