sobota, stycznia 02, 2010

po polsku, w domu, z ludzmi ktorych kocham ...

Ogladac te same twarze na sylwestra to wielki dar i wielkie szczescie, dziekuje za nie Bogom.
Spokojnosc tego sylwestra, braterstwo i bliskosc.
Gory, Przyjaciele.
Moja Mama.






Nowy Roczek 2010







Aniessa


Amerykanski Zboczeniec


Julia wyglada jak dziewczynka z Rodziny Adamsow w tych czarnych wlosach :)









Megan i Jeanis
Cry Cry Baby !


Lusesita i Marcin - a wydawaloby sie, ze dzis prawdziwych Cyganow juz nie ma !


Piekna i Jax ;)


tych panstwa nie znam ;)


Jarek z dziewczyna :)


John i Mama


Jeszcze po kroplece, jeszcze po kropelce ....





KOBIETY





Julia i Aniessa w Sylwestra


Family Bed


Pani Kamila z Boskim Leo i Ja









Tata - pajak macha ramionami -


Bardzo Szczesliwa Brudula


Adula - brudula



Ada zrobila sobie z gory zjezdzalnie ..... kupa i bloto nie byly jej straszne. Moja Dziewczynka!


Och !


Tata i Ada i Gory


-Sylwia moze Ty wez Ade na rece, teraz kiedy jest uwalana w blocie i konsko krowim nawozie ?- zaproponowal mi John ;)






Lady Walkica


Przeswity





po lewej stronie nasza chata - czyli Pensjonat Galica


Poronin

Ada Alpinistka




Tata i Ada w poroninie, za domem
31 grudnia 2009





tuz po nartowaniu radosnym!


narciareczki i moja Lusi

Jarek

Jax

Dominges

orczykowanie radosne


w Jurgowie


John i Syla i Gory


ulubione zdjecie, chyba dlatego, ze po zdjeciu ustawianym wszyscy poderwali sie do lotu


Moi Ukochani!


Wyglada na to, ze Martula wyjasnia Domingesowi swiat ...





Magdalena z Tymonem i z Tatrami


Tymon, Jula, Lusi, Marcin, Mama Magdy, Magda i Dominges, szczesliwi.


Jurgow, tuz po nartowaniu .... jakkolwiek brak sniegu wskazuje, ze nartowania byc nie moglo - bylo !


Pomyslalam o Macku, opowiadal mi o gorskiej chacie, w ktorej zatrzymal sie dawno dawno temu, to byla chata corki Witkacego .... Maciek nosil wtedy dlugie wlosy i goralski sweter a na szyi noz.
Szczesliwego Nowego Roku dla Ciebie, Stary Przyjacielu, Odpoczywaj .....

piątek, listopada 20, 2009

walka z wilkolakiem

Chcialam nazwac tego posta - moja II zupa z soczewicy.

Gotowanie przypomina zycie? jednego dnia zupa smakuje i zaspakaja glod. GLOD. Ale juz dnia kolejnego zupa nie smakuje i nie zaspakaja glodu.

Wiem, wiem stanu szczesliwosci nie mozna utrzymac szczegolnie bez duchowej praktyki. Ja praktykuje od kilku miesiecy joge, ale widac nie wystarcza.
Joga praktyka starcza .....
Wlasnie, chyba ta joge praktykuje na fali nadchodzacej starosci. Zeby kregoslup co siadl jeszcze jakos pociagnal, zeby sie miesnie brzucha wzmocnily. Wiec jak Pani Joginka mowi - tego nie robia osoby co maja z kregoslupem problemy - to ja oczywisie TO robie, bo jakos nadal nie jestem w stanie postrzegac siebie, jako kogos z problemem zdrowotnym. I moze w tym tkwi tajemnica sukcesu.
Ja nie lubie slowa sukces. Ale w takim kontekscie moge go uzyc.

Dzis jestem tak zmeczona i niewyspana, ze po prostu chce o tym mowic.
Napisalam do Juli:

ja tylko czasami czuje ze jest we mnie duzo zla

ze na co dzien nosze maske a ze pod spodem jest wilkolak

i tyle

walcze nie tylko zeby nie utonac ale zeby nie zabic tej zabki co tonie obok mnie

........

Bajke o tonacych w smietanie zabkach Julia przedstawila mi wczesniej. Jedna sie poddaje i idzie na dno, druga mimo zmeczenia macha lapkami i ubija cudem smietane na maslo i wychodzi zwyciesko.

Moj problem polega jednak rzeczywiscie na owym wilkolaku.
Bo nie tylko macham lapkami zeby nie utonac ale rowniez .... musze walczyc z wilkolakiem.

Slonce jest dla mnie dzis ratunkiem i spacer i pobyt na powietrzu. Patrze sobie na zdjecia na naszej klasie - Macius pierwszy raz nad morzem - Rodzinne wspominki. Ada jest caly czas nad morzem. I ja tez. Ale oczywiscie bycie caly czas nad morzem nie sprawia, ze nie marze o odleglych ladach i krainach. O Indiach i Afryce i o gorach pokrytych sniegiem.

Ludzie potrafia sie tak pieknie cieszyc.
To dar ogromny.
Macius bowiem pierwszy raz nad morzem to cos wartego zapamietania.

Najgorsza jest glupia glowa. Gdybym zyla w 16 wieku pewnie glosilabym reformacje.
Macierzynstwo nawe nie bylo w stanie wyrwac mi z glowy tych wszystkich mysli o istnieniu . O jego celach, o do szczescia drogach.
A w tu i teraz winnam sie skupic na milionowym spacerze z Ada nad morzem. Dzis zrobie zdjecie - setnotysieczny raz Ady nad Morzem i wrzuce na nasza klase ........
A nie mowilam ze spi we mnie wilkolak. Jestem okrutna.

środa, listopada 18, 2009

Moja pierwsza zupa z soczewicy / lentil soup

Ingredients
  • 1 cup lentils
  • 2 carrots, diced
  • 2 cups chopped onion
  • 2 tbsp olive oil
  • 1 tbsp plain flour
  • salt
  • Chives and strips of carrot to decorate

Directions
  1. Wash the lentils.
  2. Put in a saucepan together with the carrots and cover with water.
  3. Cook until soft.
  4. Blend to a fine puré. In the meantime fry the onion in the olive oil until lightly golden.
  5. Add the flour and mix well.
  6. Add 2 ladles of the lentil puré and mix well. Add the rest of the purée and thin down with some water.
  7. Season.
  8. Serve hot decorated with chopped chives and strips of carrot.