sobota, czerwca 27, 2020

Duszność


Duszę się przy każdym obiedzie, coś co kiedyś miało trzymać rodzinę razem jest przykrym przełykaniem i brakiem apetytu.

Dziś na spacerze Ada dostała szału bez powodu.

Wróciłam z tego właśnie spaceru na "obiad".

Spagetti dla niej zrobione przez niego .... zawijasy dla nas zrobione przeze mnie, znienawidziłam gotowanie.

Chiałabym wyprowadzić się jeszcze dziś, z psami, na zawsze, daleko stąd.

Moja rodzina miała być czymś innym, miała być radością, jest kością w gębie, kością w gardle, jest dusznością. Jakbym miała astmę albo rozedmę.

Tak czuję z z nimi dziś.
Z nim. Na niego mam tylko jedno słowo, sprawdźcie w słowniku, co znaczy: indolencja.

wtorek, maja 19, 2020

I am a woman. I have my needs.


"Nie pozwól żeby tata dawał Ci złego humora, bo to mu tylko daje satysfakcję" - taką lekcję dostałam dziś od mojej 12-letniej, mądrej córki.

Ostatnio żyje mi się z J naprawdę źle.
Ostatnio to pewnie już od grudnia.
Od grudnia to już nie ostatnio, ale długo.

I siedzę teraz sama i nie mam o tym z kim pogadać. Nie chcę być zamknięta w ramy " nieszczęśliwej współmałżonki" , bo na taką rolę się nie zgadzam, choć zgadzam się na większość rzeczy ( bez protestu), które daje mi los. Ta umiejętność zwykła czynić mnie szczęśliwą.

Myślałam nawet, że nie sięgam  w życiu po to, czego chcę, ale tylko zawsze biorę, co daje mi los.
Może robię źle, a może robię dobrze " Destiny is all" jak mówi Ultred Ragnarson ;)

Biorę to, co mogę, wtedy kiedy mogę, na niektóre rzeczy i nie rzeczy czekam naprawdę długo.
Długo czekałam na moje psy.

O psie marzyłam od lat, ale J miał uczulenie.
I choć nadal je ma, to po 12 latach oczekiwania, zgodził się, żeby mnie " uszczęśliwić".
Chciałam jednego małego psa, a dostałam dwa większe.
I oczywiście gdybym ja się nimi nie zajmowała, to siedziałyby zamknięte cały dzień w pokoju na samym dole, bo J nie ma dla nich czasu ani serca.

Nie mówię już słowa o wychodzeniu, bo chyba jasnym jest, kto wychodzi.

Moje życie, zamiast obfitować w to wszystko, co kojarzy się z pięknym małżeństwem, jest jego zaprzeczeniem. I choć ja afirmuję teraz i staram się wciagać w siebie cały świat, to w domu, pod własnym dachem czeka na mnie ktoś, kto nie robi NIC. Dosłownie.
Cały dzień pracuje, poza tym nie rusza się prawie nigdy i nigdzie ( pomijak czas przymusowego # stay the fuck home).
I nie jestem osobą, która potrzebuje bodźców, bo sama je sobie funduję, ale osobą, której dobrze jest chociaż jak druga osoba jej nie przeszkadza.
Wystarczy mi nie przeszkadzać .....

Nie jestem z nim szczęśliwa.
W tym wszystkim, co "niby mam", tak naprawdę mam siebie, Adę, moją Mamę, psy i koty.
I wiem czego potrzebuję - potrzebuję tylko jednego - niezależności.

Tylko wtedy będę mogła zrobić to, co powinnam zrobić od dawna.
Uwolnić się od tego zaduchu, od tej nijakości, od braku bodźców, od braku miłości. Od tego wielkiego związkowego niczego.

I pomyśleć, że tyle razy mogłam to zrobić i tyle razy nie zrobiłam. Jak pewnie bardzo, bardzo wiele kobiet trwających w takiej pustce.
Bo wiem, że moje siostry też w niej tkwią, że są tuż obok i że też się duszą.

I need to breath.
I need to love.
I need to thrive.

I  do have my needs, I am a woman.



wtorek, maja 05, 2020

22 kwietnia 2020 Dzień Ziemi

*Post spóźniony.

1. Nie kupuj ton gówna w śmieciówkach sieciówkach.

2.Jeśli Twoje dzieci nie mogą żyć bez bluzy "Adidasa", to powiedz im, że zaraz wcale nie będa żyć, bo produkcja nowej odzieży pochłania hektolitry ( baaaaaaardzo dużo wody).

3.Jedz mniej albo nie jedz mięsa, bo:
- jego jedzenie powoduje śmierć i cierpienie zwierząt
- wypala się lasy pod pola uprawne, na których hoduje się żywność dla zwierząt, które muszą przed śmiercią jeść
-uprawy żywności dla zwierząt hodowlanych pochłaniają ogromne ilości wody
- odchody bydła to emisja C02
- jeśli musisz kupować rzeczy w plastiku i wydaje ci się, że je później recyklingujesz, to pamiętaj, że recykling w PLu to często palenie odpadów. Zamiast Recyklingu  - może ponowne napełnianie?
- nie zachęcam do zero waste, bo może być upierdliwe, ale do zdrowego rozsądku

4.Bądź dumny, że jesteś Strażnikiem Planety, to okaz, który występje rzadko.

Teoretycznie pokolenie urodzone po 1995 roku jest bardziej eko świadome, nie można zrzucać jednak na barki młodych ciężaru, który sami wytworzyliśmy.

Osoby urodzone w latach 60-tych, 70-tych i 80-tych w blokach socjalistycznych nie konsumowały wiele, bo nie było czego konsumować. Zachód konsumował w tamtych czasach ogromne ilości.

5. Bądźmy dumni, że jesteśmy inni.
 Piękna łazienka i drogi samochód nie świadczą o naszym statusie - w dobie koronawirusa trudno jest stwierdzić, co świadczy. Człowieczeństwo, bliskość z sąsiadem, pogaduchy w warzywniaku? Stosunek do biednych i cierpiacych. Nie ma już enklawy, do której można się bezpiecznie schować. Płoną góry, płoną lasy, od kilku dni sukcesywnie znika Biebrzański Park Narodowy ( * w czasie, gdy pisałam płonął).
- z powodu suszy pożarów będzie jeszcze więcej

Jest takie powiedzenie: "teraz, kiedy spłonął mój dom, będę miał lepszy widok na księżyc"
Tylko kiedy spłonie nasza planeta, to nie będzie już skąd oglądać księżyca ....

Bądźmy więc mądrzy, sięgajmy do źródeł naszej mądrości, do swojego wnętrza, w którym ukrywamy wrażliwość i miłość, w którym chronimy nasze wewnętrzne dziecko.
"Czy to świat który stworzyliśmy, czy to świat który zdewastowaliśmy, dlaczego?" śpiewał Freddie Mercury. ( * Is this the world we created)
https://www.youtube.com/watch?v=wllXY322K7Q

Na Bogów, nie jesteśmy przecież tę bluzką, czy sztuczną rzęsą z roztoczami. Jesteśmy czymś dużo większym, piękniejszym i lepszym.
Przypomnij sobie człowieku, co znaczy być człowiekiem.



czwartek, kwietnia 02, 2020

Na 12 urodziny mojej córki



Na twoje dwunaste urodziny
zamiast tortu i świeczek
podarowałam Ci las i drzewo
To jakbym podarowała Ci świat,
bo jesteś teraz coraz bardziej świata,
a coraz mniej moja
Świat jest chory
ale piękny
i można go wyleczyć
jeśli w ręce delikatnie
weźmiesz go ty i takie jak ty

For your twelfth birthday
instead of cake and candles
I gave you a forest and a tree
It's like I gave you a world
because you are more and more of the world now
and less and less mine
The world is sick but beautiful
and it can be cured
in your gentle hands
and in the gentle hands
 of girls like you

czwartek, marca 19, 2020

Słuchając ścieżki dźwiękowej z filmu Himalaya


Nigdy nie oglądałam tego filmu, ale muzyka do niego, wyśpiewana medytacja ( tak piękna, że to zostaje  już w tobie na zawsze) twarzyszy mi od bardzo dawna, pewnie od tak dawna, od jak dawna piszę tego bloga ...... Jestem wyjątkowo  już starą wiedźmą.
Wiedźmowatość ta ujawnia się w mądrzeniu, w stopniowym mądrzeniu (nie mylić z wymądrzaniem), w pracy nad dumą i w pokorze, która jest pracą nad dumą właśnie.

Jest teraz CZAS MOROWY - od tygodnia dzieci w Polsce nie chodzą do szkoły, bo koronawirus ( cov-19).
Nie pracują markety (!) i nie latają samoloty (!) - jak napisał ktoś bardzo celnie - ogromny kryzys klimatyczny (katastrofa klimatyczna) nie zmusiła ludzi do tego, by przestali latać i emitowac CO2, ale już strach o życie i zdrowie bezpośredni ( jak cov-19) - zmusił.
Globalne ocieplenie wydawało się takie nierealne .... że aż nie można było traktować go poważnie. Ja traktowałam, ale wielcy tego świata czyli korpo mordercy już nie.

Siedzimy od tygodnia w domach, Włosi wymierają w potwornym, zastraszającym tempie .... a w Wenecji kaczki wróciły do fontann, a delfiny na brzegi mórz .... Przez lata ich tam nie bylo, bo wielkie wycieczkowe statki przeganiały i niszczyły wszelkie życie.
Ile musielibyśmy nie wychodzić ze swoich kryjówek, żeby Ziemia znow zaczęła oddychać?

Nie działają fabryki w Chinach, które w czasach bez zarazy emitują i emitują i emitują do atmosefery CO2.
Nie latają samoloty. Granice UE są zamknięte, podobnie jak granice samej Polski.
Mój samochód od miesiąca stoi zepsuty, zepsuł się zanim zaraza zaatakowała.

Robię po 12000 tysięcy kroków dziennie. Pół dnia spędzam w lesie i na polach spacerujac z psami i z Adą, która też jest jeszcze w jakimś sensie 11-letnim szczeniakiem.

Nie odwiedzamy się. Nikt nie odwiedza mnie i ja nie odwiedzam nikogo. Nie tęsknie za tym. Jeszcze.

Świat zwolnił.
To się nie miało stać. To znaczy marzyli o tym ludzie świadomi zagrożeń i klęski klimatycznej, ale w sumie było wiadomo, że to się nie stanie. Że nie przestaniemy chcieć więcej, chyba że naszą cywilizacją zawładnie ktoś, kto powie nam STOP.
I pojawił się COV-19.
To nasz barbarzyńca.
Nasz morderca i nasz wybawiciel.
W jakim zostawi nas stanie?
Niewiadomo.
Jutro, które zasze było wielką niewiadomą dla filozofów stało się w jednej chwili wielką niewiadomą dla każdego. 
Heideggerowski Prześwit .... Objawienie i zerwanie zasłony.
Kim jestem siedząc w domu, bez całej tej otoczki pracy, ludzi, ciuchów i innych dóbr.

Ja jestem kobietą z lasu.


środa, stycznia 08, 2020

Na dzień przed twoim wyjazdem



W prezencie
z innego kraju przywieź mi
z powrotem siebie
takiego jak sobie wymarzyłam
głodnego przygody
głodnego mnie
głodnego świata

W prezencie
z innego kraju
nie chcę sera
nie chcę obojętności
nie chcę kubków po celtycku
ani lalek na szczęście
w zielonych spódnicach
i z żółtymi włosami

W prezencie
z innego kraju
przywieź mi siebie
albo
nie wracaj

12:43
8 stycznia 2020 Łódź

The day before you depart

As a gift
from another country
bring me back yourself
just as I dreamed
hungry adventure
hungry for me
hungry for the world

As a gift
from another country 

I don't want cheese
I don't want indifference
I don't want Celtic mugs
nor dolls for luck
in green skirts
and with yellow hair

As a gift
from another country
bring me yourself
or
do not come back





wtorek, grudnia 31, 2019

Pożegnanie i Powitanie czyli ostatni dzień roku



Na każdego Sylwestra przygotowuję playlistę,
Muzyka na sylwestra ma być skoczna i radosna, ja jednak nigdy nie przestrzegam tej zasady – przygotowuję listę z dużym uwzględnieniem mojego nastroju, z uważnością na nutę wewnętrzną, nie na mody. 

W tym roku, żegnając stary rok, jestem w nastroju białorusko -ukraińsko-leśnym.
Białoruskim, bo dopiero wróciłam z Puszczy, którą dzielimy z Białorusią. Moja rodzina ma też białoruską historię, stryj Piotr Siergijewicz artysta malarz w szkole Ruszczyca w Wilnie, oddał swoje serce Białorusi i za Białorusina się uważał. 

Przy organizowaniu jego wystawy, powstał nawet na tej płaszczyźnie konflikt, bo moja ciocia Marysia twierdziła, że Piotr Siergijewicz był Polakiem.
Siergijewicz to nazwisko panieńskie mojej ukochanej babci Wandy z Siergijewiczów, później Dowgird. Dowgird to nazwisko litewskie. Cały czas jesteśmy więc na pięknym wschodzie. 

Kocham Wschód.
Na Wschodzie jest dużo prawdy i serdeczności, nawet na Podlasiu, jest jej więcej. 

Nie będę pisać jednak o tym, bo żegnam 2019. 

To był podarowany rok, bo choć o tym nie pamiętamy, każdy rok jest podarowany. Każdy dzień, każda sekunda, każde przebudzenie. Każda wspólna radość, a nawet każda wspólna awantura.
I za to jestem wdzięczna. W Nowym 2020 życzę sobie i Wam moi Bracia i moje Siostry ukochane –
wiary w siebie, zdrowia dla Was i Waszych bliskich i żebyście w lesie dostrzegali nie tylko drzewa, ale i duchy tych drzew.
Przede wszystkim jednak życzę Wam i sobie, żeby Los był dla Was łaskawy, by zręcznie ważył Wasze losy. Z Miłością.
Życzę Wam - nie spełnienia marzeń, ale żebyście chcieli mniej.
Żeby mniej Wam wystarczało. Bo wyjść do lasu trzymając się z ręce, z córką, mężem, żoną, przyjaciółką, ze smyczą i psem - to jest bardzo dużo.
Wystarczy obiad przy stole z kimś, kto jest dla nas światem.
Tego Wam życzę w 2020 i zawsze.