czwartek, września 27, 2007

tozsamosc/ identity

Zima na koniach w Nowecinie kolo Leby. Fote zrobila Agata Jozwiak .... jak umizgiwalam sie do czarnego jak marzenie konia ...

Chcialabym zeby byl tu jeszcze zdjecie moje i Kaczora .... zrobione pod starym Debem w MIROWIE .... dzis pisalam o tym do Niego .... To byl niezwykly moment .... niezwykle drzewo, wyciete w zeszlym roku ....
Szukalam go, chcialam Johnowi pokazac, ale znalazlam PUSTKE ...


Moja Megan, zdjecie zrobione w Spale .... ja je zrobilam ... Megan byla nim Zachwycona i ja tez.



Czchow .... Gocha zrobila to zdjecie ... mialysmy po lat 19 .... utrzymane w indianskim klimacie. Pamietam, ze sporo balowalysmy tam na dyskotekach .... nie do wiary (!)


Ja i Magda Bogus ( jutro ja zobacze w Kolumnie ja i Tymona jej syna). To w Dlutowku ... Wyjechalysmy tam pod namiot na konie w trojke: Magda, Aneta - moja kuzynka i ja. Mailysmy pewnie po 18 lat.

Tutaj mam 16 lat i jestesmy z Gocha na obozie konnym .... w Borkowie kolo Kielc. Pamietam, ze strasznie nas tam glodzili i caly czas pilam kawe zbozowa ... zeby nie wykorkowac. Pamietam tez jak siedzialam na koniu tylem w trakcie cwiczen, a on zaczal galopowac .... nagle ..... a ja cudem nie spadlam i nie umarlam ....


Roczna China .... przeciaga sie pod stolem .... Mialysmy jeszcze dywan i stary segment na Zgierskiej i stare lozko ....nadal mamy ten koszyk , teraz "robi sie" w nim moj sweter.
A to zdjecie, ktore zrobilam sama ... maly Patos zrebak i Cykada .... Zrobilam je majac 17 lat .....
14 lat temu. To zdjece zobylo pozniej jakas nagrode .... Zaczelam jezdzic na koniach.


W dzecinstwie zbieralam kartki z konmi

Tutaj mam 18 let, siedze w sloncu na pomoscie w Przywidzu. Jest ze mna Gocha i Violka. Za mna labedzie ....

Ja i dziadek Alek .... na zdanym zdjeciu nie ma mnie i mojego ojca.



To ja ... bardzo mala ja ... pewnie 6 miesieczna .... leze sama .... i ktos robi mi zdjecie ...
Mam na sobie sliniak z oslem


Ja na moich 2 legitymacjach, na lewej mialam wszy i balam sie, ze jedna akurat w trakcie zdjecia wyjdzie mi na czolo. Mam na sobei sweter mamy, taki miekki, bardzo go lubie i jestem z niego dumna ..... Na srodkowej legitymce jest moja kuzynka, sliczna Anka Bautenbach.

Tancze a raczej tanczymy ....
Wcale tego nie pamietam, ale dobrze sie bawilam ...


Na zdjeciu po lewej mam jakies 9/10 lat i nieznosze chlopa mamy Piotra. Na duzym zdjeciu tancze .... w przedszkolu na zabawie.

Duzo mojej pozowanej mlodosci ... zawsze podobno chcialam byc na zdjeciach usmiechnieta, a najbardziej na zdjeciach z Zoo. Stalam w tym swoim czarnym futerku, dumna pewnie z niego usmiechalam sie do aparatu mamy .... a z tylu stal gepard .... albo tygrys ;) Zawsze bylam odwazna. Na zdjeciach widac tez dziadka Alka i mame, ze mna ...

Po prawej bialo pomaranczowa kostka, ktora wycielam sobie do gry na gitarze .... medalion, ktory dostalam od Piotra chyba w Mirowie .... Zapomnialam swojego amuletu, a on zdjal ten z szyi i zalozyl na moja. To aztecki amulet - slonce - symbolizujace ZMIANY.
Jest male zdjecie Babci Wandzi. I zdjecie moje i Michalskiej z "Szafy" na Rewolucji .... 1997 rok ... dokladnie 10 lat wstecz. Michalska miala 29 a ka 21 lat. Pilysmy piwo .... widac jego rurke i bardzo, bardzo dobrze sie rozumialysmy ....

Mam 24/25 lat i rysuje najbardziej buddyjski rysunek, na drzwiach do pokoju ... nie da sie go zdjac, zniszczy sie ... ale wkladam w to tyle pracy, czulosci i milosci, nie dziwota jestem zakochana najprawdziwiej, pierwszy raz naprawde .... Rysuje wiec Wszechdobrego i Wszechdobra uprawiajacych milosc ....

Moj pokoj na Zgierskiej .... na scianie tuz nad moja glowa wisi JIM ... Piekny Kalendarz z 2000 roku .... przywiozlam go z Alaski, dostalam w prezencie .... tam dostalam najwiecej ksiazek o The Doors .... nie wiem dlaczego .... ale tak bylo .... Na scianie pocztowka z wystawy Andy Warhol'a na ktora wybralam sie do Palacu Poznanskiego .... 5 lat temu z Lukim.
W ramce po prawej stronie ... siedzimy z Kaczorem w Avignon'e na Poludniu Francji i ja patrze w prawo a on w lewo ... Zdjece sprzed 6 lat. Mamy na nim po 25. Ja tesknie za Piotrem. Heidi robi fote. Dwa zdjecia zamkow zrobilam ja: Mirow ( 10 lat temu .....) i Heidelberg .... dwa cuda .... rak ludzkich ....
W okraglej ramce jestem ja i Mag. Wychowalysmy sie razem ...
Julia wczoraj wyjasnila mi, ze nie TRZA panikowac w zwiazku z nastrojami ..... bo sa i bede zmienne i beda tez skrajne ......
Dobre slowo zdaje sie byc jak eksplozja DOBROCI .... a zle slowo jak smierc milionow .... jak rzez .......
Julia powiedziala mi rowniez, ze gdyby nie ciaza to taki stan nalezaloby leczyc i to szybko w psychiatryku. Obiecala rowniez ze to MINIE i ze nie bede sie bala wszystkiego.

Teraz oczywiscie boje sie wszystkiego, wydaje mi sie, ze z niczym sobie nie poradze ..... Ze umrzemy z dzieckiem z glodu ( co oczywiscie nie jest prawda), ze moze lepiej by bylo gdybym umarla .... nim TO sie stanie .....

Jestem wiec troche jak pacjent szpitala psychiatr. czy tego chce czy nie ....

To sie ponoc wyrownuje jakos w okolicach 5 miesiaca.

Rownowaga hormonalna powraca.

Bogowie, nigdy nie bylam tak wystraszona i lekliwa. Przyszlosc wydaje mi sie .... wojenna i grozna ... smiertelnie wrecz grozna ... jakbym miala paranoje na najwyzszym poziomie.
Brak czulosci wydaje mi sie wrecz gwaltem.

Osobowosci skrajne raczej w ciazy byc nie powinne .... bo w koncu sa limity tego co mozna zniesc .......

I pomyslec, ze teraz tak wazny jest spokoj ............... eh ................. spokoj ..... ktorego przeciez ja wcale nie chce, bo jakbym chciala mialabym mezula ciupula co teraz glaskalby mnie bo wzdetym brzuchu nieustajaca a ja bym mruczala.
Bleh ....
Pisze okropne bzdury, a chce napisca jeszcze gorsze ... bleh .....

Broken Promise Land ....

You sit and wait
For my precious heart to break
You promised me forever
Why did you tear us apart?
At the end of the rainbow
I found my broken heart
I was a dreamer
And you were my dream
Why did you leave?

Welcome home to my Broken Promise Land
Where the sun don't shine
And the cold wind whines
Welcome home to my Never Ending Land
Where the skies are grey
There's no star to lead my way
You said you'd never walk away

You promised me forever
But I didn't realize
You never meant to keep me
All you promises were lies
I was a dreamer...

Welcome home to my Broken Promise Land
Where the sun don't shine
And the cold wind whines
Welcome home to my Never Ending Land
Where the skies are grey
There's no star to lead my way
You said you'd never walk away

You made me cry
You made me want to die
Why, baby why?
Why did you lie?

Welcome home to my Broken Promise Land
Where the sun don't shine
And the cold wind whines
Welcome home to my Never Ending Land
Where the skies are grey
There's no star to lead my way
You said you'd never walk away

http://www.youtube.com/watch?v=PU1HNes_m-0

środa, września 26, 2007

Zapachy serio do mnie teraz przemawiaja


Zapachy serio do mnie teraz przemawiaja

Odżywka z papai polozona na wlosy. Odzywki zapomnial siostra,wiec trafil mi się prezencik.

Piekne zapachy .,.... i w ogole wszystko piekne . Czytam ksiazke „LOD” .... Sorokina, nie ma jak rosyjscy pisarze.

Tam jest o sercu duzo , inaczej niż moznaby myslec.

John powiedzial mi, zebym poszla do pracy.

Tylko ze mnie teraz w ponad 3 miechu ciazy nikt nie zatrudni ....

La la la.

Ale cos sobie wymysle. Wyjscia nie mam chyba, zaprawde.

Violut stanal maksymalnie na wysokosc zadania. Matki zawsze prawie staja na wysoksoci zadania. Fajnie, ze będę matka. Ojcowie na wysokosci zadania staja nieczesto ... to rozni ich od matek. Dobrze, ze w tym wcieleniu nie będę ojcem.

Powiedzialam J., ze w takim razie, w obliczu niecheci pomocowej, nie będzie ogladal swojego dziecka, a dokladni ze nigdy go nie zobaczy ( w domysle: nigdy go nie zobaczy, bo my obydwoje umrzemy z glodu).

Jak zwykle wszystko skonczylo się na wielkich deklaracjach w stylu: nic się o kase nie martw, to kwstia i obowiazek tatusia –

La la la.

Będę zyla biednie ale będzie gittes, sram na kase.

Mysle o dziecku kolyszacym się we mnie tak cudnie ,...... kolyszacym się wlasnie .......

Ono nie mysli ono się kolysze li tylko kolysze ..... i wzrasta.

Dzis wymiotuje ostro.

Bogowie!

Moje dziecko spokojnie się kolysze we mnie, jestem dla niego, jak ocean.

No i stane na wysokosci zadania.

Matki prawie zawsze staja na wysokosci zadania.

piątek, września 21, 2007

Slowa pouczaja, przyklady pociagaja



Slowa pouczaja, przyklady pociagaja

Przypomniala mi się maksyma, która slyszalam u Benedyktynow.


Dzis widzialam się z Gocha. Z Moja Gocha.

-Ktokolwiek Cie ocenia .... nie ma do tego prawa. A jeszcze mniejsze prawo do oceniania,. ma ktos, kto tapla się w swoim swietoszkowatym zyciu.

Ludzie często nie szanuja siebie i ida na kompromis. Komproms przynosi tylko negatywy. Po kompromisie dwie strony sa nieszczesliwe, nikt nie dostal tak naprawde tego, co chcial.

Chce brac przykład z tych, którym się wiedzie, z tych którzy się nie boja, którzy szanuja samych siebie.

Kaczor napisal mi cos bardzo waznego: Jesl ktos Cie nie rozumie .... to może nie rozumie Cie dlatego, ze nie chce Cie rozumiec.

Powiedzial tez, być może mowimy tylko to, co inni chca uslyszec, ale rownoczesnie slyszymy TYLKO to, co chcemy uslyszec, nawet jeśli to nie zostalo powiedziane.

Kaczor nigdy nie udziela mi rad. Kaczor po prostu jest.

Gocha tez po prostu jest. Uwaza, ze należy stosowac metody, które dzialaja, sama tak zyje.

Jest dobra matka, ale chce pamietac o sobie.

„Jest jeden malarz” – powiedziala Gocha, „Ma ciezko, ale promuje się ze wszystkich sil i co mnie spotka, wscieka się , ze ja nic nie robie .... Z jego ust przyjmuje krytyke i biore ja sobie do serca. Bo on cos robi, by realizowac siebie, w dziedzinie w ktorej i ja chcialabym się realizowac”.

Jeśli o czyms marzymy .... np. o wyjezdzie na koniec swiata, albo o pracy w hospicjum na miejscu .... to cokolwiek nie wybierzemy, przyniesie to pozytek innym.

Jedynym dzialaniem, które NIKOMU nie przyniesie pozytku jest zaniechanie jakiegokolwiek dzialania i nie dokonanie wyboru. Trwanie w niczym.

Tak powiedziala dzis Gocha.

Dzis przybywa do mnie siostra Agut.

poniedziałek, września 17, 2007

Przeczytalam stary wpis Kaczora o prawdzie, ktorej nie wyraza sie slowami ....
Slowa sa takie pomieszane ....
Slowa na odleglosc

Gdyby siedzec razem wszystko byloby albo prostsze albo trudniejsze ale jakies takie bardziej ...

Slucham "Noramalsow" .... "Mila do lez doprowadzasz mnie ... Jak nad gniazdem ptak ... moje mysli w kolo, odnajde kiedys ja, milosc nasza. Zapomniec nie ma mowy .... byc razem nie ma mowy, wyrzucic nie da rady bo w sercu ciebie mam" .

Slowa zdaja mi sie coraz bardziej diable .... jak diable ogonki.

Zebym tylko nie dostala diablej obsesji, jak kiedys ...

Bogowie.

Samo bycie wystrcza ... a w rozmowie i tak najwazniejszy jest moment ciszy.

Co bedzie? Gdzie ?
Cisza ....

Kiedy?

Cisza

Slonce

Wiatr

Szyba

Lustro

Mam na uszach sluchawki w lustrze

Jestem w domu sama

Mialam w nocy sen

Niebianski

Teraz szukam

I chce zeby

mnie znalazl

a wtedy

uslysze

jak

oddycha

a jesli mnie nie znajdzie

a pewnie mnie nie znajdzie

.........

sen czyli znajdz mnie





dziwny sen ...
snilam o kims innym a obudzilam sie myslac o kims innym.
Szukam go a moze on mnie szuka i dlatego ta intensywnosc doswiadczen.
Jesli szukamy sie nawzajem to mielismy razem intensywna noc, Bogowie

I brak w tym logiki jakiejkolwiek.
Widzialam go ostatni raz na stacji benzynowej pewnie 3 lata te mu albo nawet dawniej jak zmierzal na basen, na rowerze ...

Dzis odnalazlam go teoretycznie na zdjeciach z klubu pletwonurkow Moana.

Chodzilismy razem na silownie i do podstawowki. Bogowie, dlaczego pomyslalam o tym wszystkim ....
tak zamierzchlym
tak prehistorycznym
widac karmiczne zwiazki
i on realizujacy swoja nurkowa pasje tak mocno

i malo zmieniony na zdjeciach z 2005 roku.

Mysle sobie - znajdz mnie, znajdz mnie, znajdz mnie, nawet jesli za pozno, znajdz.

Znajdz mnie, znjadz ...
Chocby wirtualnie.
Znajdz i zobacz.

piątek, września 14, 2007

Co i jak widze ...?




w pokoju z dziecinstwa, na drzwiach symbol ... ja w niebieskiej poscieli i bluzce

w koralach a'la Frida (turkusowych)
z zoltym okiem - jak trza :)

a jednak kolorowy




Zakaz Kapieli

Isobel Drozdowska ( w tle mezczyzni mojej mamy)


ptaka polujacego na kota .... ( choc to naturze wbrew)
kolory troche, jak w Meksyku .... jak sie przyjrzec

sloneczne okno lub slonecznikowe