poniedziałek, stycznia 31, 2005

"Czas" - zdjecie Marka Bigoszewskiego Posted by Hello

AUTO TRUP

Auto TRUP!
Wiec nie pozostaje nic innego jak zostać bogatą i kupić Toyotę Rav – życie – czarny koń, nie pozostawia mi wyboru.
Sąsiad naładował akumulator i teraz .... nie pala się nawet światła ..... taki los, jechać drogą bez światła, to znaczy wlec się drogą bez światła .... eh. Let it be.
„When I find myself in kind of trouble ...”.Mamuśka nadjeżdża właśnie busem.
Wczoraj ogladaliśmy z Kaczym „Amores Perros” – jeden z bardziej wstrząsających filmów. Taki film po których chce ci się rzygać, mocny i bardzo dobry i pozostawiający wrażenie .... i to jakie. Ja już widziałam Amores Perros ... kilka lat temu i zapamiętałam. Podobny film to „Funny Games” taki mocny na maksa.
Mocniejszy niż „Nieodwracalne” i „Requiem dla snu”.
Może idac do tej Gazety na rozmowę, jakkolwiek rozmowa będzie dotyczyła pracy w radiu ... powinnam zabrać jakieś swoje teksty i zostać raczej panią redaktor?
Dużo zastanawiam się nad CZASEM ... to na fali opowiadania, filmu: „Meet Joe Black” i obserwacji. Kaczorek powiedział dziś rano: „Mam wszystko ... z wyjątkiem czasu”.
Ja mam TYLKO czas .... jakie to przewrotne. Mam tak dużo, dużo czasu. Za chwilę dojdę nawet do wniosku, ze czas jest moim przyjacielem.
Dobry układ z czasem miał też Dorian Gray ... uniwersalny potwór. Myślę, że dobry układ z czasem może być demoralizujący.
Mogę: czytać, pisać, medytować, spotykać ludzi ... Ale nie wszystkich ... większość gdzieś przepadła. Ludzie się „statkują” tak to wczoraj określił Lu. To też prawo czasu ... ustatkować ludzi a później ich wyrwać z tego ustatkowania w wieczność.
Może statkowanie się jest pierwszym krokiem do wieczności ... takim pierwszym w śmierć ... pomijając krok narodzin, ten zerowy.
A jeśli za chwilę i mnie przyjdzie czas się ustatkować?
Czy ustatkowanie to zmiana w statek, który osiadł na mieliźnie? Czy na pewno wolę dryfować po wodach terytorialnych .... Ktokolwiek mnie znajdzie do tego należę? TAK!
Ktokolwiek mnie znajdzie, do tego należę ... „If you want me I’m your country, if you win me I’m forever „ (Cardigans). Mam też czas słuchać muzyki. I am the happy one. The sadness is fadeing away ....

niedziela, stycznia 30, 2005

Puero Vallerta/Meksyk 1999/ Ja na "czarnym koniu" Posted by Hello
Ofreusz - to dla niego jest "winter poem"/photo taken by Marcin K. Posted by Hello

IMPRESJE

Siedziałam dziś z Maćkiem i gadaliśmy o niczym ... Dowiedziałam się, że umarła sąsiadka z IV piętra pani Krakowska, której zupełnie nie kojarzę ... Tak strasznie rozpaczamy po ludziach , których znamy, dobrze żeby znać ich więc jak najmniej, wtedy rozpacz nie przychodzi.
Maciek były hippis ... siedzi sobie teraz z niczym u mnie na kanapie i zastanawia się, jak to się stało, że życie umknęło, przecież chwytał je za mordę.
W mojej głowie powstałą wtedy wizja:
„Przyszło do mnie życie
Czarny Koń ................”
I ja tego konia - w siodło, w uzdę ... i na takim okiełznanym do przodu ... ale nie jak Alek Wielki. Ten to umiał zapanować nad swoim koniem!
I nie myślę tu o koniu w spodniach, to zupełnie aseksualne ( bo nad seksualnym koniem nie panował raczej). Zresztą, co to za pokusa, nad którą panujemy? Żadna .... To znaczy nie z buddyjskiego punktu widzenia. I ja właśnie ten buddyjski punkt wybieram.
Czuję się wyśmienicie ... bo jazda na koniu to przyjemność … Uciekam od nudnych ludzi. Szukam ludzi, co to doświadczają albo doświadczali.
Jutro kolejna rozmowa w spr. prace ( hehehehehehehehehehehehehehehe) – idę na wysokich obcasach i w jeansach i w sportowej szarej bluzie – tzn. na luzie całkowitym, eternalnym! Doradca do spraw reklamy w Radiu Złote Przeboje.
„Boję się, żebyś nie przegapiła w życiu czegoś ważnego” – powiedział mi Maciek. A ja pomyślałam: „ Na Boga Nieżywego – już 5 lat temu mówiłam, że swobodnie i wdzięcznie mogę umrzeć, bo doświadczyłam ... Ja naprawdę nie muszę się już bać, że nie doświadczę! Więc mogę ruszać na tym swoim koniu bez strachu .... Nie mam nic do stracenia, nie mam też nic do wygrania ... Ale mam chęć żeby być – bez względu na to ramię z boku. Czy jest, czy go nie ma”.
Chciałam coś pewnie powiedzieć .... I powiedziałam. Teraz czas na prysznic.

a kind of winter poem by S.P.

Jest taki jeden facet, o którym chcę opowiedzieć
opowiadanie to forma p r z e k a z u
a przekaz to forma raczej mistyczna ...
( formy mistyczne są mi najbliższe )
Bez szczegółów ...
mistycznie niewyrażalnych
Wie o moich jasnych i ciemnych stronach
i niczego nie muszę udawać
jak w medytacji, kiedy wizualizuję Karmapę XVI
Zbliża się i siada w p r z y j e m n e j odległości
i promieniują od niego światła ... czerwone, niebieskie, białe
I nic nie mam do ukrycia wobec tego człowieka
i on też nic nie ma do ukrycia
każdy grymas jest jasny
nawet grymas ciemny
nie potrzebna chiromancja
mamy podobne ręce
(podobno podobieństwo rąk ma znaczenie
jak podobieństwo dusz)
I pożądanie jest, a jakże
ale bez zawłaszczania
które wiedzie do zbrodni
jak mówił stary mnich.
Potrzebujemy czasami się dotknąć
i zawsze sobie pomagamy
A kiedy ustami dotknie mojej szyi
to włosy rozstępują się jak morze
I wszystko, co mówię do niego
lub wszystko, co mówię w jego obecności
jest PRAWDĄ
I nie wiem, jak to nazwać
bo to przekracza miłość
więc nie jest miłością
ale czymś w i ę c e j
Nie będę tego nazywać wcale
I nawet w pomiętym swetrze
i starych majtkach
jestem dla niego zawsze
tak samo piękna
tak samo bez względu na czas
Spotkałam go, spotykam i będę spotykać
bez względu na godziny,
Na drzewach kwitnie szron
a latem liście
a zimą szron

----------
i jeszcze mysl dnia:
Zrób coś żeby te twoje ślady
na tej ziemi, były w y r a ź n i e
odciśnięte
-M. Siciński-

sobota, stycznia 29, 2005

Jeszcze tylko zdjecie: "Zytnia moja Zono ..."/styczen wizty 2005 Posted by Hello
Klinger znalazla jednego partnera do rozmowy ... ( i miala racje !!!) Posted by Hello
Hempereq i Swiety Gral /styczen wizyt 2005 Posted by Hello

Kraków nie Krakow (!!!) AUTO STOP

Blue Bee zawiodl ( to moje auto) - o 4:30 punkt, jak to bylo w planie probowalam go odpalic .... i zamarzl ( - 10 stopni ponoc bylo ....). Popchneli jacys panowie ale Blue Bee zaskowyczal tylko, wydal z siebie grzmot i ..... DUPA BIALA SNIEGOWA.
A tak chcialam zobaczyc ta piekna i transponujaca wykladowczynie z Centrum Praw Kobiet. Ta oaze rozkoszy! Kolejnna buddyjska lekcja pt. nie przywiazujemy sie do pomyslow .... Zachowalam sie zreszta, jakna starego mnicha przystalo, nie skopalam Blue Bee ... tylko wrocilam do domu, zjadlam poranna bulke i zagrzebalam sie do barlogu.
And I had no dreams ...
Musze zrobic cos wartosciowego, skoro nie dotarlam do mojego celu ...tylko co, w gre wchodzilby dlugi spacer z Prosiakiem Tungusem ... ale on jest u Lu. Prosiak wroc!!!!

piątek, stycznia 28, 2005

ROZMOWY

Dzis przeprowadzilam dwie rozmowy o prace .... Pani byla mila, podeslala nawet inna pania zeby sprawdzila moj angielski. Powiedzialam troche o literaturze amerykanskiej, ktoraczytam i angielskiej - w szczegolnosci o Portrecie Doriana Graya - Oscara Wilde ... i bylo gites na maksa. Ogolnie jednak, rozmowy w spr. pracy to straszna nuda. Pani prezes na przyklad byla taka usztywniona .... w zasadzie to mialam wizje powiedziec, zeby sie wyluzowala .... ale nie moje to terapeutyczne zadanie. Dodalam dzis troche zdjec do bloga. Mozecie podziwiac moj stary - nowy niebieski golf i mojego psa i przyjaciol ... choc z przyjaciol na fotach jest tylko / az Hempereq i Kaczy! Jakkolwiek i tak milo popatrzec.
Jutro studia w Kraku starym Robaku, na Kazimierzu paskudnym Jezu! Dzis tez oddaje mojego slodkiego Prosiaka, czyli Tungus Boya - Lukiemu. Luki jest slodki!
Wszyscy sa slodcy. A w moim brzuchu zupka dobra zupka. Mysle ze nie zadzwonia z firmy Telma Group i ze nie zostane PR. Moze zostane .... hm ? Mniejsza z tym! :)
Kaczy & Maciek (Jantar-Rubinowy) - chlopcy od Brata Alberta ......... Posted by Hello
Mezczyzna przy ktorym ZAWSZE jestem szczesliwa! Posted by Hello
Moja Przyjaciolka Hempereq Posted by Hello
Happy Ones Posted by Hello
Karma Pema (Kwiat Lotosu Wszystkich Buddow) wearing blue ... Posted by Hello

czwartek, stycznia 27, 2005

Wiosna, lato, jesień, zima ...

Wiosna, lato, jesień, zima ...

Wczoraj pisałam ( ale nie udało mi się tego opublikować ... że nie potrzebna wcale mi taka miłość do krwi ....) wczoraj również wybrałam się na Noc Buddyjską do Cytryny. Najpierw był wykład ( miałam ponad godzinną przerwę na wyjście z psem).
Wykład o medytacji, niezwykle dla mnie przydatny, bo akurat medytację trzech świateł robię codziennie. Nauczyciel powiedział: "Są „medytacje, które pozwalają oczyścić umysł z negatywnych wrażeń”, zapytałam: „JAKIE?”. Odpowiedział, że Medytacja Diamentowego Umysłu i Nyndro. Czas Nyndro zacząć.
Boskie było to, że udało mi się zobaczyć ludzi z ośrodka buddyjskiego, których nie widziałam od DAWNA. Tomek – który jest niezwykle pięknym mężczyzną, według mojej miary, Ola, Wiciu, Bodzia i bardzo poszarzała Agnieszka ... ze swoim psem „Poszumem” czy jakoś tak. Aga wyglądała naprawdę źle ... blada, sterczące włosy, powiedziała, że miło mnie widzieć .... Miałam na sobie niebieski (stary-nowy) golf i wyglądałam naprawdę ładnie. Zresztą o tym, że wyglądam „ładnie jak zawsze” mówili mi wszyscy.
FILM – najpierw chyba muzyka i krajobraz spokoju i stary mnich ... niewzruszony, uważny do granic, nie oceniający, rozumiejący i naprowadzający. Taki mistrz duchowy. I jego młody, bardzo młody w swej wiośnie uczeń. Ani mistrz ani uczeń nie mają imienia. I jest dom – tratwa, na którym mieszkają w dwójkę, na środku jeziora zamkniętego górami. I jest 300 letnie drzewo, wyrastające z wody i niepotrzebne drzwi .... bo nie ma ogrodzeń. Na drzwiach dwie męskie postacie, wyglądające na demony.
Są i dziecięce zabawy, zabawy okrutne .... jest pierwsza miłość i fizyczność, jest wreszcie tęsknota i ból, ucieczka i zbrodnia, i powrót do korzeni i pokuta ... Jest śmierć ... samopalenie i ... dużo dużo niezwykłości. I jest jedno zdanie: „Pożądanie prowadzi do chęci POSIADANIA, a chęć posiadania do zbrodni ...”.Film niezwykły, piękny ... bo właśnie to pierwsza myśl, która przychodzi do głowy, film uważny ... i transponujący.
A obok filmu dużo życzliwości i fajny klimat, kiedy odnajdujesz znajome twarze a na tych twarzach uśmiech.
Czułam się bardzo dobrze i myślę, że wybiorę się do ośrodka. Tymczasem jutro wybieram się do agencji PR – dziś zadzwonili do mnie z propozycją pracy. A w poniedziałek do Radia Złote Przeboje, bo też zadzwonili. Wyszło na to, że wystarczy wyjść do ludzi, żeby zaczęli się o ciebie bić ...
Widziałam wczoraj pięknego mężczyznę, nosił długie włosy i był sporo starszy. I spojrzał na mnie, w taki sposób, w taki sposób, w jaki kobiety uwielbiają żeby na nie patrzeć. Wystarczyło wyjść na zewnątrz, żeby odnaleźć te spojrzenia. I spodobało mi się. Jakkolwiek jestem jeszcze w wiośnie mojego życia ... i wiem, że pożądanie wiedzie do chęci posiadania, a ta wiedzie do zbrodni. Myślę, że czasami jest to zbrodnia na samym sobie. Rezygnuję z pożądanie. Jakkolwiek inni mogą mnie pożądać. Pożądajcie mnie, rozmnażajcie się, i ... róbcie cokolwiek.



wtorek, stycznia 25, 2005

Moje Miejsce Swiete a w nim Duchy Starego Zamku Posted by Hello
Zrobilam mu zdjecie, mialam 16 lat i jak widac nie mial nic na przeciwko - ah Ci wspaniali arabscy zolnierze - Kuwejt 1993 Posted by Hello
A to ja ... Aishe (po prawej) i moja gitara - Kacanik/Kosovo.  Posted by Hello
Liman - i moja gitara - Stegove/Kosovo Posted by Hello
Happy Hippie Family: Ja - Alexa - Michael Posted by Hello
GIRL ON THE ROAD ARIZONA 1998 Posted by Hello
Okres Indianski - Sedona/ Arizona 1998 Posted by Hello
Now we're planning the crime of the century- najbardziej hippisowski okres w zyciu Sylwi P.Alaska 1999/2000 Posted by Hello

Good morning Vietnam!

W głowie pomysł firmy szkoleniowej - takiego swoistego programowania ludzi. Myśle, ze to cos bardzo dla mnie. I mysle, o tym ze w wielu rzeczach jestem dobra: po pierwsze mam that indian look which is nice :)
PO drugie jestem naprawde inteligetne bydle, po trzecie umiem swietnie pisac, po czwarte mam Kaczora, co jest prawdziwym przyjacielem i odpalowa matke, co to mnie nad wspiera. I mam Lu, co zrobi dla mnie strone i tez jest taki slodko wspierajacy.
Wczoraj byl taki dzien przez ktory przeszlam swiadomie ... nagle poczulam sie zle i poczulam paskudne slone lzy ... i powiedzialam: Oj nie nie nie! STOP! And I stopped.
Chce poodkrywac w sobie te dobre cechy ... bo to mi pomoze wierzycx w siebie bardziej. A do Najwiekszej Kurwy Wszechswiata! Mam tyle zalet i tak wielkie predyspozycje i nie moge pozwolic sobie zgnic! I tyle! Good Morning Vietnam!

niedziela, stycznia 23, 2005

"I dont know how to love him" by Sarah Brightman

I don't know how to love him
What to do, how to move him
I've been changed,
yes really changed
In these past few days
When I've seen myselfI
seem like someone else
I don't know how to take this
I don't see why he moves me
He's a man He's just a man
And I've had so manyMen before
In very many ways He's just one more
Should I bring him down
Should I scream and shout
Should I speak of love
Let my feelings out?
I never thought I'd come to this
What's it all about?
Don't you think it's rather funny
I should be in this position?
I'm the oneWho's always been
So calm so cool
No lover's fool
Running every show
He scares me so
I never thought I'd come to this
What's it all about?
Yet If he said he loved me
I'd be lost I'd be frightened
I couldn't cope
Just couldn't cope
I'd turn my head
I'd back away
I wouldn't want to know
He scares me so
I want him so
I love him so

Noc wróżb


Noc wróżb czyli
wieczór ogólnego wypełnienia ...
„Touch me baby don’t you see
that I am not afraid”
-doors-

Kiedy spada zasłona zaczyna się przedstawienie. Weszłam do tego mieszkania i to był tylko z w y c z a j n y biały pokój. Wysoki biały pokój i nic więcej. I nagle pokój zaczął wypełniać się ludźmi. Zupełnie, jak kartka.
Ludzie byli najróżniejsi, najbardziej zadziwiające było jednak to, że ... przypominali mi osoby z przeszłości i to bardzo. Ważne osoby.
I tak, na przykład krótkowłosy chłopak o niebieskich oczach, mówiący wierszem ... przez cały czas wierszem. Od pierwszego zdania. Przypominał mi Kariona. Karion wspinał się na skały i grałam z nim w karty na kocu i paliłam z nim trawę i wewnętrznie ciągnęło mnie do niego, przez jakiś czas. I oto po kilku latach do pokoju wszedł INNY Karion. I uśmiechnął się do mnie.
Gdyby mało było osób z przeszłości, pojawił się jeszcze benedyktyński mnich, który zachwycił mnie latem. I to nie był wcale on, ale przypominał go niezwykle. I tak oto biały pokój wypełnił się dwójką mężczyzn z mojej przeszłości. Dwa piękne wspomnienia. I kiedy pomyślałam, że mogło mnie tam wcale nie być, zmieszałam się. Bo chciałam tam zostać do rana, jak najdłużej. Po prostu roztopić się w białym pokoju. I byli też inni - były zapaśnik – taki zwierzęco męski – chciał wyraźnie nauczyć mnie tańczyć. Zwierzęca męskość to ciekawa cecha.
I niespodziewanie okazało się, że wszyscy Ci ludzie, a przynajmniej większość z nich zajmują się ezoteryką i wróżbami.
Zobaczyłam siebie, dzień wcześniej z gazetą w ręku, gotową płacić za wróżbę, pieniędzmi, których nie mam.
Wróżba przyszła do mnie ... chociaż o nią nie poprosiłam, znalazłam się w klimacie, z którym nigdy wcześniej nie miałam do czynienia. Gdyby talerze zaczęły wirować nie byłoby to ani trochę zadziwiające. Jeśli mogliście tam być a mimo tego nie byliście – cóż –autentyczna strata. Bo to było INNE.
A INNOŚĆ pociąga i uwodzi. I zaczęłam tańczyć, do muzyki której nie znam. Ale to nie miało znaczenia.
Ale najpierw musiałam przejść przed DRZWI do innego mieszkania, gdzie drewniana podłoga, lustra na ścianie, indyjskie batiki, zapach olejków, wiśniowe ściany .... drewniane meble i portret indiańskiej kobiety na ścianie .... Mieszkanie o klimacie buddyjskich alpinistów, które znam z dzieciństwa. Jakby mieszkała tam szczęśliwa hippisowska rodzina. Mieszkanie ze snów. Oglądałam je w półmroku i tak naprawdę wcale nie wiem, czy jeszcze dziś istnieje ... Fioletowe drzwi, zielone drzwi ... kolory i zapachy ... Właścicielka mieszkania pościła przez 14 dni. Była wyjątkowo oczyszczona w tym dniu i wyjątkowo pięknie namiętna, a jej mężczyzna uprawiał zapasy i myślę, że było im doskonale w łóżku. Nazywał to „uniesieniem”. Mówił – „Mam wizje w uniesieniu ... widziałem ostatnio przelatującego motyla ... Nie piję i nie palę a jednak mam wizję”. Powiedziałam, że to zachwycające.
A później ludzie zaczęli mówić swoje wiersze na głos ... Jeden był o drodze .... o błędnej komunikacji i o tym, że po latach nie pamiętamy wcale o co poszło nam na dworcu we Wrocławiu, czy Paryżu, ale wtedy nie ma już tak naprawdę nic z tego, co było. I były wiersze o umieraniu ..... „Karion” przepowiedział 18 śmierci w swojej rodzinie. „Dostaję informacje we śnie” - powiedział .... „A później rzeczy się dzieją”.
Przestrzeń – informacja.
Spojrzałam, że ma oczy , które widzą i ręce które widzą. I przestraszyłam się, jakby czytał mnie w tamtej chwili. „Dwa razy doświadczyłem śmierci klinicznej” – powiedział ... „Tunel i białe ponętne światło i ... nie chcesz tak bardzo wracać ... ale wracasz, bo na przykład masz tu jakąś misję do spełnienia”. „Karion”.
I wtedy nagle wziął mnie za rękę .... –„Jeśli chcesz to mogę coś ci powiedzieć? „ –
„Naprawdę? „ Zaczął dotykać wnętrza mojej dłoni. Siedzieliśmy naprawdę blisko siebie, ocierając się kolanami. To była taka bardzo specyficzna bliskość dwóch istot.
„Intuicja jest u ciebie całkowicie zblokowana, nie słuchasz jej, w życiu kierujesz się emocjami i rozumem. Dominujesz ludzi, chcesz od nich zbyt wiele ... przez to możesz albo wcale ich nie dostrzegać albo niszczyć. Jest wokół ciebie tak wielu ludzi, których mogłabyś dostrzec, gdyby nie wymagania kosmiczne. Oni czekają na to .... Potrafisz decydować, ale za dużo analizujesz, analizy pożerają czas, który powinnaś przeznaczyć na życie. Jesteś .... w związku ...”
„Nie, nie jestem „ – zaprzeczyłam. Ale on jeszcze kilkakrotnie powtórzył, że jestem ....
„Twoje smutki i troski odbijają się na twoim zdrowiu, będą odbijać się coraz bardziej, niszczyć cię. I masz blokadę na wysokości serca ... a serce winno być ośrodkiem radości ... ta blokada nie pozwala Ci się cieszyć. Wśród pomieszanych linii na twojej dłoni, jest jedna stała i prosta, to dobra droga ale nie ma początku ...
Wziął drugą dłoń ... i zdziwił się, bo wyczytał w niej przeciwności. Myślisz, i czujesz i intuicja na planie niedziałania, naprawdę dochodzi do głosu, gdybyś potrafiła jej słuchać, jak kiedyś ... To dziwny układ ... twoja druga ręka nie ma żadnego oparcia ... a tu widzę oparcie, widzę zmianę, która już się zaczęła, nastąpi między 25 a 35 rokiem twojego życia” („Karion nie wiedział ile mam lat ... prawdopodobnie myślał, że jestem młodsza).
„Widzę tu brak więzi rodzinnych , a nawet jeśli są, to gówniane i widzę, że nie masz teraz pieniędzy ale one są w twojej konstelacji. I widzę podróże ... że wyruszysz w drogę ... „
I wtedy objął moje dwie ręce swoimi i tak siedzieliśmy bardzo bardzo bardzo długo w milczeniu. On głaskał moje ręce, które w jego rękach były ciepłe i które znajdowały tam spokój i wielką zmysłową przyjemność. I pomyślałam nagle, że jeśli dotknąłby mnie gdziekolwiek indziej, to chyba musiałabym eksplodować i powiedziałam, mu że czuję jakbym umierała właśnie, gdy mnie tak dotyka, a on przestraszył się, że czuję się źle ... „Nie , nie, czuję się jakbym ... po prostu to uczucie doskonałe” . „Karion” uśmiechnął się pięknie, jak tylko „Karion” uśmiechać się potrafi. I dał mi kolorowy kamień, żebym położyła go sobie między nogami. Więc siedziałam z tym kamieniem między nogami, opierając się o niego kolanem i ... trzymając ręce w jego rękach i to było dużo, dużo za dużo ....
Wtedy weszła ona, właścicielka mieszkania ze snu - I powiedziała, że ona zna moje poprzednie wcielenia i wtedy do rozmowy włączył się jej mężczyzna – zapaśnik.
„Tak, ja tez to zauważyłem, jak tylko tu weszła .... pomyślałem, skąd wzięła się tu ta Indianka?”
„Dokładnie tak, masz indiańską przeszłość. Ja nawet widzę wigwam i ciebie oprawiającą jasno brązową skórę ... Masz takie rysy twarzy, tego nie da się ukryć… Indiańskie i indyjskie ... „
„Czy to oznacza, że w tym wcieleniu, każdy kto mnie znał , odnajdzie mnie? „-zapytałam
„Tak, każdy kto będzie cię szukał do razu cię odnajdzie .... bo tak wyglądasz, wyglądasz jak wtedy ......”.
„Tak, jak ta kobieta z filmu Winnetou , może nawet lepiej!” – uśmiechnął się zapaśnik, który być może w przeszłym wcieleniu zakosztował Indianki.
Chciałam tam zostać, chciałam tam zostać przez całą tą noc. I zostałam. Chciałam tą noc zapamiętać ze wszystkich sił. I nie chciałam, żeby ktokolwiek przez tą noc mnie przeprowadzał.
Chciałam przejść przez nią sama.
A gdy nastał ranek .... zapakowałam do samochodu Rubinowego Maćka – mojego przyjaciela i zawiozłam go bezpiecznie do domu.
Brat Szymon wypalił ze mną morze trawy .... a ja powiedziałam mu, że jak nic był mnichem albo szamanem ..... Mnichem .... Brat Szymon był szczupły i wysoki i emanował z niego odwieczny luz .... Ulubione słowo wieczoru w ustach brata Szymona to ”umiarkowanie”. Umiarkowanie to bardzo piękne słowo.
I pomyśleć, że mogło by mnie wcale tam nie być ... Taka chwila, to prawdziwe „ załapanie się na życie”. Taka chwila to wypełnienie mojej tęsknoty. „Karion” wypełnił mnie sobą ... poprzez dotyk. Biały pokój wypełnił się nami .... my wypełniliśmy biały pokój. To był wieczór ogólnego wypełnienia. Wypełnienie nie toleruje pustki. To elektryczna radość. To bliskie spełnienia, tak myślę.

sobota, stycznia 22, 2005

To najlepsze zdjecie na dzis - tak na fali kobiecosci! Zrobilam je sobie chyba sama, piekne jest! Posted by Hello

RED SYLWIA

Wczorajsze napiecie zaczelo opadac .... tak psssssssssssssssss .... Siedzielismy w trojke popijajac zobrowke (problem alkoholowy) - sluchajac muzy luzy i nagle dostalam glebokiego syndromu wesolej geby. A przyjaciele zaspiewali mi "Madonno polska madonno, skad masz pieniadze na czynsz" a wskazujac na Tungusa ( mojego psa) spiewali: "A dla malego miejsce w przedszkolu". A pozniej byly tance i powiadam wam Maciek to najsilniejszy facet jakiego znam! Podrzucal mnie do gory, jak Tungus swoja lekka pilke! Polecam! Odkrylam, ze taniec z dobrym partnerem to PRZYJEMNOSC! I ze przyjemne jest gdy opadaja emocje.
A dzis .... byl basen i zrobilam ponad kilometr - 43 x25metrow.
Pomyslalam, ze jesli to zrobie, to wydarzy sie, cos czego bardzo chce!
I jeszcze jedno ... Maciek poznal wczoraj moja Piekna Klinger i moze nawet beda mieli wspolny odlot. Mnie to bardzo cieszy ... mam swoje powody, o ktorych nie napisze, bo to okropny sekret! Pedzimy na impreze do Marty Maurin. Dzis konczy 22 lata!

piątek, stycznia 21, 2005

Biologia i kobiecosc ...

Wrocilam do domu ... jest 22:55, siedzialam dzis w tylu knajpach i jadlam drogie zarcie i bylam ogolnie wspierana.
"Zamknij przeszlosc" - powiedzial Maciek. "Przestan byc dla siebie katem i sedzia jednoczesnie, przestan sie karac" - powiedziala moja Mater.
"Ja tez tak mam, kiedy nadchodzi zespol napiecia przedmiesiaczkowego, albo atakuje innych (jesli sa) albo po prostu atakuje siebie. Jesli kiedys popelnie samobojstwo, to wlasnie w takim newralgicznym czasie" - powiedziala przyjaciolka.
I wychodzi, ze za wszystko odpowiada biologia i kobiecosc ... Dla filozofa to nie brzmi dumnie. Dla filozofa, to brzmi, jak porodowy jek.
Tungus mnie rozumie, bo dziala na zasadzie instynktow, jak ja teraz.
Poslucham sobie tej kobiecosci, bo nieczesto do mnie przemawia tak gwaltownym jezykiem. Kobieta Wilczyca, dobranoc!


Myœli - pomysl i wykonanie Marek Bigoszewski - zdjecie dobre na dzis Posted by Hello

Piękni i ... bestia


Poznałam uczucie początkującego alkoholika, który ... najpierw się awanturuje, bo wypił, a w nocy nie może spać, bo czuje się z tym paskudnie ... Teraz wiem, jak to jest – może kiedyś zrozumiem jakiegoś uzależnieńca, a może nie zrozumiem ... ?
-“Wystarczy cieszyć się prostymi rzeczami ... codziennymi, wyjazd do Paryża, chocby do Zgierza ... Marzymy o podróżach na koniec świata a jedziemy tramwajem na drugi koniec Łodzi”-powiedziałe
-“Ja się nie cieszę prostymi rzeczami ... myślę, że to wielka sztuka, taki nie banał, ale pod warunkiem, że to jest stan TRWAŁY i PRAWDZIWY. Myślę, że 99,9 społeczeństwa cieszy się drobiazgami przez chwilę, kiedy coś trwa ... Gdybym rzeczywiście znała człowieka, którego raduje podróż do Zgierza, to to byłby wielki ktoś ...
Mówisz, że cieszą Cię drobne rzeczy , tak? I że to może najważniejsze? A ja Ci mówię, że nawet gdybyś każdego dnia był w innym mieście świata, to to i tak jest warte jedynie swoja małą, nikłą, nijaką wartość. Bo chodzi o emocje, żeby być panem swoich emocji.
Akurat dziś czujesz się fajnie ... ale jeszcze kilka dni temu ... emanowałeś negatywnością i ta emanacja dotykała wszystkie obecne wokół osoby, dotykała mnie i moją przyjaciółkę, chociaż twoje emocje, to twój problem, a moje to mój etc. Jakkolwiek na naszym poziomie, emocje drugich dotykają nas i wywierają na nas wpływ. Czasami jest to wpływ paskudny.
Pytasz, co jest ważne – myślę, że ważne jest żeby tak nie było, żeby to w sobie wypracować…
Dziś widziałam potwora, ma na imię Strach i siedzi we mnie. Jest biały, ma trójkątne zęby i jest bardzo mały – kąsa na prawo – lewo, ślepy, chociaż ma oczy.
Jeśli nie zapanuję nad potworem, który jest emocją – nie będę umiała odkryć, że jestem szczęśliwa. Ale ty też nie będziesz umiał tego odkryć. Powiedziałam dzisiaj, że jesteście starzy i nudni, ja tez jestem stara i nudna. I to mi się okropnie nie podoba.
“Lubię biały kolor więc pomalujmy ściany na czarno” – to zdanie mnie określa.
Kiedy emanujemy negatywnością, to zarażamy nią cały świat i tych co najbliżej. Może to miał na myśli Nietzsche, pisząc: "Nie podchodź za blisko, jestem jak ogień, poparzysz się”(parafraza).
Nie wiem, co Nietzsche miał na myśli ... Nie wiem, co ja mam na myśli ...
Cieszyć się z drobiazgów – tak – ale to nie przychodzi samo. Zachwyt nad przelatującym ptakiem: “Skąd wiesz, że każdy Ptak co znaczy podniebny szlak to nie rozkoszy świat, zamknięty przez zmysłów twych pięć” – pytał W. Blake.
Bo pewnie tak jest, że każdy moment to rozkosz świata, ale chodzi o to, by to poczuć a nie o tym mówić, by to poczuć TRWALE.
Wczoraj był dziwny dzień, dziwny wieczór, zespół napięcia przedmiesiączkowego, i moje przerażenie wobec tego, co się z nami dzieje.
Miałam to od zawsze, wyczucie momentu, w którym pociąg sytuacji zmienia tor ... Taki heideggerowski prześwit.
“Czy ty wiesz , czego chcesz? Wiesz i robisz to, realizujesz krok po kroku ... więc dlaczego?” – zapytałeś.
Dlatego, że nie godzę się na nieznośną lekkość bytu ... dlatego, że FURIA, dlatego, że mam priorytet – obudzić się, otworzyć oczy i zobaczyć, że świat jest pięknem i tak pozostać. TRWALE.
Nie jesteśmy ani nudni ani starzy, to stos etykiet. Jesteśmy ludźmi i mamy wizje. Chcę przestać malować pokoje na czarno. Chcę rozpłynąć się w rzeczywistości, takiej , jaka jest.
Dziś dzień wyjątkowo ponury i pada śnieg. Tungus śpi na kanapie, piję kawę w zielonym, kubku, ty Kaczorku śpisz za ścianą. Lu jest w pracy, Klinger budzi się na rodzinne śniadanko. 8:38. Bardzo Was wszystkich kocham. Chociaż czasami zbyt mało kocham siebie.

czwartek, stycznia 20, 2005


To ja na Krku - 26 letnia! Siedzê sobie i myœlê o tym, ¿eby ³adnie wygl¹daæ. I myœlê, o mi³oœci na drewnianej ³awie w starej nieczynnej knajpie. Posted by Hello

19 stycznia - PAST

Mysle, ze nie moge uzywac tu polskich liter, bo zdanie: "mysle, ze..." napisalam juz 4 razy!A moze chodzi o cos zupelnie innego? O to, ze ja wcale nie mysle? Ze jestem "retarded",w zasadzie to prawda - tak wiec nie mysle wcale, bo gdybym myslala - pewnie zylabym troche inaczej.
Na czym to inaczej mialoby polegac? Nie wpadalabym w schemat, jak w studnie z horroru "the ring" ( swoja droga calkiem z klima horrorus). Jak ktos oglada horrory nie moz ebyc myslaca istota, prawda?
Chcialabym napisac cos szokujacego albo intymnego ale to chyba domena nastolatkow, a ja mam juz prawie swoje ostatnie dwadziescia lat. Ostatnie dwadziescia lat ....
Mieszkam z chlopakiem, ktory nie jest moim chlopakiem, bo moj uciekl ode mnie z loskotem! To bylo pare miesiecy temu. Dzis znalazlam swoja pierwsza i ostatnia ksiazke, ktora napisalam majac 17 lat! Jej glowny bohater piekny i bardzo zly Adrian w pierwszej scenie bije do upadlego swoja dziewczyne a pozniej idzie kochac sie z dwiema pieknymi kobietami. I zeby tego bylo malo, bierze prawie sila swoja przyszywana ciotke w Filharmonii. Zastanawiam sie, ze przeciez mialam wtedy 17 lat i dopiero pierwsze erotyczne doswiadczenia ... Tak! Jako istota niemyslaca moge napisac o swoich pierwszych doswiadczeniach - to bylo w Kuwejcie, gdzie mieszkalam z profesorem - czyli moim ojcem. Nie pamietam, jak mial na imie,w iem, ze byl z Libanu i wygladal jak Freddie Mercury. Podplywal do mnie na desce surfingowej tak bardzo blisko i wiem, ze czul do mnie miete ( dzis parzac miete pomyslala, ze to musi byc afrodyzjak)! I podobno szafran tez ( pale w domu szafranowe kadzidelka). Od tamtego czasu z replika Freda Mercurego - mam gleboka ( ufff) slabosc do wszelkich srodowisk arabskich, jak rowniez do albanskichterrorystow, ktorych spotkalam w Kosowie i ktorych nazywam z szacunkiem partyzantami. Pamietam czlowieka z blizna ...
Pisalam, ze mieszkam z chlopakiem, ktory nie jest moim chlopakiem. To wyssana z palca prawda ( mam pomalowane pazury tylko u lewej reki). Marcin najbardziej lubi prasowac!
A ja najbardziej lubie lezec! I jeszcze bardzo lubie rozmawiac z tata mojego ex cabaliero ( wymyslilam to slowo al e mi sie podoba). Wtedy mysle o American Beauty! I o rozach!
Dobra - wracam do czytania mojej pierwszej i ostatniej jak dotychczas ksiazki! Witaj blogu, zegnaj blogu, witajcie - zegnajcie panowie - absurd byl pierwszy! Ble i haha i ogolnie dziwny klimat niepokojacej radosci w zapowiedzi bezseksnej nocy :)